Aktualności

2 października, 2026

Rzeczoznawca wycenia naprawę auta na kilkanaście tysięcy złotych, a ubezpieczyciel przelewa jedną trzecią tej kwoty. Po wypadku przez pół roku chodzisz na rehabilitację i do psychologa, a zadośćuczynienie zamyka się w kilkuset złotych. Po zalaniu mieszkania wycena obejmuje pomalowanie ścian, choć tynk trzeba skuć i osuszyć. Z takimi decyzjami klienci przychodzą do nas regularnie.

Decyzja ubezpieczyciela nie kończy sprawy. Kwotę ustalił dłużnik, który za szkodę płaci, i można ją podważyć: w reklamacji, z pomocą Rzecznika Finansowego, a w ostateczności w sądzie, gdzie wysokość szkody oceni niezależny biegły. Sprawy o dopłatę odszkodowania z OC sprawcy i z własnych polis klientów prowadzimy na co dzień – więcej o tym przeczytasz na stronie odszkodowania Jelenia Góra.

Decyzja ubezpieczyciela to tylko stanowisko dłużnika

Na wypłatę odszkodowania ubezpieczyciel ma 30 dni od zgłoszenia szkody. Przy OC komunikacyjnym wynika to z art. 14 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (dalej: u.u.o.):

„Zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie w terminie 30 dni licząc od dnia złożenia przez poszkodowanego lub uprawnionego zawiadomienia o szkodzie.”

Jeżeli w tym czasie nie dało się wyjaśnić okoliczności potrzebnych do ustalenia odpowiedzialności albo wysokości odszkodowania, ubezpieczyciel płaci w ciągu 14 dni od ich wyjaśnienia, ale co do zasady nie później niż 90 dni od zgłoszenia (art. 14 ust. 2 u.u.o.). Przy własnej polisie, np. autocasco albo ubezpieczeniu mieszkania, ten sam 30-dniowy termin przewiduje art. 817 § 1 k.c. W obu przypadkach bezsporną część świadczenia trzeba wypłacić w podstawowym terminie.

Gdy odszkodowanie nie przysługuje albo przysługuje w innej wysokości, niż żądałeś, ubezpieczyciel musi poinformować Cię o tym na piśmie. W OC komunikacyjnym art. 14 ust. 3 u.u.o. wymaga wskazania okoliczności i podstawy prawnej odmowy, a także przyczyn, dla których ubezpieczyciel odmówił wiarygodności dowodom przedstawionym przez poszkodowanego. Przy pozostałych ubezpieczeniach podobny obowiązek wynika z art. 29 ust. 5 ustawy z dnia 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (dalej: u.d.u.r.). Zdanie w rodzaju „kalkulacja została sporządzona prawidłowo” trudno uznać za takie uzasadnienie. To dobry punkt wyjścia do reklamacji.

Decyzja nie wiąże ani Ciebie, ani sądu. Kosztorys ubezpieczyciela i jego „wycena krzywdy” to wyliczenia strony, która za szkodę płaci. W procesie mają wartość dokumentu prywatnego, tak samo jak kalkulacja Twojego rzeczoznawcy, a o wysokości szkody sąd rozstrzyga zwykle na podstawie opinii biegłego.

OC sprawcy czy własna polisa – czym różnią się te sprawy?

Jeżeli szkodę wyrządził ktoś inny, a Ty zgłaszasz ją z jego polisy OC, ubezpieczyciel odpowiada w granicach odpowiedzialności cywilnej sprawcy, do wysokości sumy gwarancyjnej (art. 36 ust. 1 u.u.o.). Zakres odszkodowania wyznaczają wtedy przepisy Kodeksu cywilnego o odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę: zasada pełnego odszkodowania z art. 361 § 2 k.c., zwrot kosztów leczenia z art. 444 § 1 k.c. i zadośćuczynienie z art. 445 § 1 k.c. Nie jesteś stroną umowy, którą sprawca zawarł z ubezpieczycielem, więc nie wiążą Cię jej ogólne warunki ani wewnętrzne tabele i normy likwidacyjne ubezpieczyciela.

Przy własnej polisie zakres ochrony wyznacza umowa i ogólne warunki ubezpieczenia (OWU). To w nich znajdziesz sumę ubezpieczenia, limity, udział własny, wyłączenia odpowiedzialności i sposób wyceny szkody. Spór o dopłatę z własnej polisy zaczyna się więc od lektury OWU obowiązujących w dniu zawarcia umowy. Wersja, którą ubezpieczyciel publikuje dziś na stronie, może być inna.

Tę różnicę dobrze widać na przykładzie tabel uszczerbku. W ubezpieczeniu NNW świadczenie oblicza się zwykle według procentu uszczerbku na zdrowiu, bo tak strony umówiły się w polisie. W OC sprawcy żadnej takiej umowy nie ma, więc tabela ubezpieczyciela nie ma podstawy prawnej.

Jak ubezpieczyciele zaniżają odszkodowania?

Szkoda w samochodzie

W sprawach komunikacyjnych najczęściej spotykamy:

– stawkę za roboczogodzinę niższą niż w warsztatach w Twojej okolicy, przepisaną z umów ubezpieczyciela z warsztatami partnerskimi,

– zamienniki zamiast części oryginalnych albo potrącenia za „zużycie” starszych części,

– pominięte uszkodzenia, których „nie widać na zdjęciach”, przy likwidacji szkody bez oględzin,

– rabaty na części i lakier, które przysługiwałyby Ci tylko w sieci współpracującej z ubezpieczycielem,

– uzależnianie dopłaty od faktur za naprawę i oględzin naprawionego auta,

– odmowę zwrotu kosztów prywatnej ekspertyzy.

Przy szkodzie całkowitej spór dotyczy zwykle wartości auta sprzed szkody i wartości wraku. Odszkodowanie to różnica tych kwot, więc każda złotówka dopisana do wartości wraku obniża wypłatę.

Na większość tych argumentów odpowiadają uchwały Sądu Najwyższego. W uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 8 maja 2024 r., sygn. akt III CZP 142/22, Sąd Najwyższy przyjął, że jeżeli poszkodowany nie poniósł jeszcze kosztów naprawy ani nie zobowiązał się do ich poniesienia, odszkodowanie z OC powinno odpowiadać przeciętnym kosztom naprawy na lokalnym rynku. Ulgi i rabaty, które poszkodowany mógłby uzyskać, uwzględnia się, chyba że sprzeciwia się temu jego uzasadniony interes. Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 24 września 2025 r., sygn. akt III CZP 32/24, rozstrzygnęła dwie kolejne kwestie:

„Ustalenie wysokości odszkodowania z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych jako równowartości hipotetycznych kosztów naprawy jest dopuszczalne także wtedy, gdy poszkodowany naprawił pojazd.”

„Wysokość odszkodowania z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych z tytułu kosztów naprawy pojazdu może uwzględniać rabaty na części zamienne i materiał lakierniczy oferowane przez podmioty współpracujące z ubezpieczycielem tylko wtedy, gdy skorzystaniu z nich nie sprzeciwia się uzasadniony interes poszkodowanego.”

Dla poszkodowanego oznacza to tyle: nie musisz naprawiać auta, żeby dostać pełne odszkodowanie, a ubezpieczyciel nie może uzależniać dopłaty od faktur. Kosztorys jest pełnoprawną metodą ustalenia szkody nawet wtedy, gdy auto już naprawiłeś. Nie masz też obowiązku naprawiać auta w warsztacie wskazanym przez ubezpieczyciela. Rabat z jego sieci może obniżyć odszkodowanie tylko wtedy, gdy skorzystanie z niego nie sprzeciwia się Twojemu uzasadnionemu interesowi. W praktyce przeciwko uwzględnieniu rabatu przemawia na przykład ogólnikowa propozycja naprawy, bez wskazania konkretnego warsztatu, terminu i warunków gwarancji.

Spór o części rozstrzyga uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2012 r., sygn. akt III CZP 80/11:

„Zakład ubezpieczeń zobowiązany jest na żądanie poszkodowanego do wypłaty, w ramach odpowiedzialności z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego, odszkodowania obejmującego celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu. Jeżeli ubezpieczyciel wykaże, że prowadzi to do wzrostu wartości pojazdu, odszkodowanie może ulec obniżeniu o kwotę odpowiadającą temu wzrostowi.”

Potrącenie za „zużycie” jest więc wyjątkiem i to ubezpieczyciel musi wykazać, że nowe części podniosły wartość auta. Sam wiek pojazdu tego nie dowodzi. Zamiennik da się obronić tylko wtedy, gdy nie pogarsza sytuacji poszkodowanego, a czy tak jest, w sporze ocenia biegły.

Ubezpieczyciele tną też koszty auta zastępczego. Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 2011 r., sygn. akt III CZP 5/11, przesądziła, że odpowiedzialność z OC za uszkodzenie pojazdu niesłużącego do prowadzenia działalności gospodarczej obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego. Nie zależy ona od tego, czy poszkodowany mógł w tym czasie jeździć komunikacją zbiorową.

Szkoda na osobie po wypadku

Przy obrażeniach ciała ubezpieczyciele najczęściej:

– wyliczają zadośćuczynienie z wewnętrznej tabeli, w której każdemu kryterium (obrażenia, ból, leczenie, wiek) przypisano procent i kwotę; przy wielomiesięcznym leczeniu wynik potrafi zamknąć się w kilkuset złotych,

– odmawiają zwrotu prywatnych wizyt i badań, bo do faktury nie dołączono dokumentacji z wizyty albo opisu badania,

– rozliczają dojazdy na leczenie według własnych założeń co do spalania, ceny paliwa i liczby kilometrów,

– kwestionują związek późniejszych dolegliwości z wypadkiem, a zaświadczenia psychologa traktują jako „dokumenty prywatne”,

– pomijają utracone dochody, jeśli poszkodowany nie przedstawił dokumentów finansowych.

Art. 445 § 1 k.c. nie przewiduje żadnej tabeli:

„W wypadkach przewidzianych w artykule poprzedzającym sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.”

O tym, jaka suma jest „odpowiednia”, decydują wszystkie okoliczności sprawy: rodzaj obrażeń, czas i uciążliwość leczenia, ból, skutki psychiczne, trwałe następstwa, wiek poszkodowanego i to, jak wypadek zmienił jego pracę i codzienne życie. Procent uszczerbku na zdrowiu jest jedną z tych okoliczności. Przelicznikiem na złotówki nie jest.

Koszty leczenia obejmuje art. 444 § 1 k.c.: „W razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty.” Nie musisz przy tym leczyć się wyłącznie na NFZ. W uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 19 maja 2016 r., sygn. akt III CZP 63/15, Sąd Najwyższy przyjął:

„Świadczenie ubezpieczyciela w ramach umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje także uzasadnione i celowe koszty leczenia oraz rehabilitacji poszkodowanego niefinansowane ze środków publicznych (art. 444 § 1 k.c.).”

Właśnie o „uzasadnione i celowe” toczy się spór, a ubezpieczyciel nie zapłaci za samą fakturę. Do każdej prywatnej wizyty zachowaj kartę wizyty albo zaświadczenie z rozpoznaniem i zaleceniami, do badania – jego opis. Dojazdy zapisuj na bieżąco: data, cel, trasa, liczba kilometrów. Paragony za paliwo nie pokazują, dokąd jechałeś. Jeżeli wypadek wyłączył Cię z pracy albo z prowadzenia firmy, zbierz dokumenty pokazujące dochody przed zdarzeniem i po nim (jak wykazać utracone korzyści, pisaliśmy osobno). Bez tych dokumentów spór sprowadza się do Twojego słowa przeciwko wycenie ubezpieczyciela.

Szkoda w mieszkaniu lub domu z własnej polisy

Przy polisach mieszkaniowych spór dotyczy zwykle kosztorysu remontu. Ubezpieczyciel zaniża stawki robocizny albo okraja zakres prac, np. przewiduje samo malowanie tam, gdzie zawilgocony tynk trzeba skuć, a ściany osuszyć. Bywa, że wypłaca odszkodowanie według wartości rzeczywistej, czyli z potrąceniem zużycia, choć polisa przewiduje wartość odtworzeniową. Do tego dochodzą limity, wyłączenia z OWU i zarzuty rażącego niedbalstwa albo spóźnionego zgłoszenia szkody.

W sporze o treść OWU pomaga art. 15 ust. 5 u.d.u.r.:

„Postanowienia umowy ubezpieczenia, ogólnych warunków ubezpieczenia oraz innych wzorców umowy sformułowane niejednoznacznie interpretuje się na korzyść ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uprawnionego z umowy ubezpieczenia.”

Rażące niedbalstwo co do zasady wyłącza odszkodowanie, ale art. 827 § 1 k.c. pozwala umowie lub OWU przewidzieć inaczej, a wypłata należy się także wtedy, gdy w danych okolicznościach odpowiada to względom słuszności. Spóźnione zgłoszenie szkody uprawnia ubezpieczyciela tylko do odpowiedniego zmniejszenia świadczenia, i to pod warunkiem, że naruszenie było umyślne albo rażąco niedbałe i przyczyniło się do zwiększenia szkody lub uniemożliwiło ustalenie okoliczności i skutków wypadku (art. 818 § 3 k.c.). Odmowa całego odszkodowania z samego powodu spóźnienia nie ma w tym przepisie oparcia.

Kosztorys remontu przygotuje niezależny kosztorysant budowlany. W sądzie zakres prac i ich koszt oceni biegły z zakresu budownictwa.

Przyjąłeś wypłatę? Nadal możesz żądać dopłaty

Przyjęcie przelewu nie oznacza zgody na kwotę. Ubezpieczyciel wypłacił to, co sam uznał za należne, a różnicy możesz dochodzić dalej.

Inaczej jest z ugodą. Ubezpieczyciele proponują czasem „polubowne zakończenie sprawy” za kwotę nieco wyższą od decyzji, z zastrzeżeniem, że wypłata wyczerpuje wszystkie roszczenia związane ze zdarzeniem. Po podpisaniu takiej ugody co do zasady nie dostaniesz już dopłaty, nawet jeśli naprawa albo leczenie okażą się znacznie droższe. Przy szkodzie na osobie, gdy leczenie jeszcze trwa, takie porozumienie jest szczególnie ryzykowne. Zanim je podpiszesz, sprawdź, ile realnie jest warta Twoja szkoda.

Co zrobić, gdy odszkodowanie jest za niskie – krok po kroku

Zażądaj akt szkody

Masz prawo do dokumentów, na których ubezpieczyciel oparł decyzję. Art. 29 ust. 6 u.d.u.r. stanowi:

„Zakład ubezpieczeń udostępnia ubezpieczającemu, ubezpieczonemu, osobie występującej z roszczeniem lub uprawnionemu z umowy ubezpieczenia informacje i dokumenty gromadzone w celu ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń lub wysokości odszkodowania lub świadczenia.”

Na Twoje żądanie ubezpieczyciel udostępni je w postaci elektronicznej (art. 29 ust. 7 u.d.u.r.). W aktach znajdziesz pełny kosztorys z pozycjami (stawki, ceny części, normy czasowe), zdjęcia, opinie lekarza orzekającego na zlecenie ubezpieczyciela i notatki likwidatora. Dopiero z nich widać, w których pozycjach kryje się różnica.

Zleć niezależną wycenę

Bez własnej wyceny reklamacja sprowadza się do stwierdzenia, że kwota jest za niska. Przy szkodzie w aucie kalkulację sporządzi rzeczoznawca samochodowy, według lokalnych stawek i cen części oryginalnych. Przy szkodzie w domu zrobi to kosztorysant budowlany. Przy szkodzie na osobie tę rolę pełni kompletna dokumentacja leczenia.

Koszt prywatnej ekspertyzy przy szkodzie z OC komunikacyjnego możesz odzyskać. W uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 2 września 2019 r., sygn. akt III CZP 99/18, Sąd Najwyższy przyjął:

„Poszkodowanemu oraz cesjonariuszowi roszczeń odszkodowawczych z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje od ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej zwrot kosztów tzw. prywatnej opinii (ekspertyzy) rzeczoznawcy, jeżeli jej sporządzenie było niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania.”

Ubezpieczyciele odmawiają zwrotu i twierdzą, że ekspertyza nie wpłynęła na ich ustalenia. Tyle że bez niej poszkodowany nie miałby czym wykazać, że kosztorys ubezpieczyciela jest zaniżony. To właśnie przemawia za jej niezbędnością.

Złóż reklamację

Reklamację, którą ubezpieczyciele często nazywają odwołaniem, rozpatruje się według ustawy z dnia 5 sierpnia 2015 r. o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego, o Rzeczniku Finansowym i o Funduszu Edukacji Finansowej. Ubezpieczyciel ma na odpowiedź 30 dni od jej otrzymania (art. 6), a w szczególnie skomplikowanych przypadkach nie więcej niż 60 dni (art. 7). Jeżeli nie zmieści się w terminie, reklamację uważa się za rozpatrzoną zgodnie z wolą klienta (art. 8).

W piśmie podaj numer szkody i kwotę, której żądasz. Wskaż konkretnie, z czym się nie zgadzasz: które pozycje kosztorysu są zaniżone, jakie uszkodzenia pominięto, których kosztów leczenia nie zwrócono i dlaczego zadośćuczynienie jest nieadekwatne. Dołącz ekspertyzę i dokumenty, wyznacz termin zapłaty. Wyślij reklamację tak, żeby mieć dowód jej doręczenia, bo od tego dnia biegnie termin na odpowiedź.

Rozważ wniosek do Rzecznika Finansowego

Gdy reklamacja nie pomoże, możesz zwrócić się do Rzecznika Finansowego. Rzecznik może podjąć interwencję u ubezpieczyciela albo przeprowadzić postępowanie polubowne. To droga pomocnicza: nie jest obowiązkowa przed pozwem, a stanowisko Rzecznika ubezpieczyciela nie wiąże. Zdarza się, że ubezpieczyciel podtrzymuje zaniżoną wycenę także po interwencji.

Pozew o dopłatę odszkodowania

Przy OC komunikacyjnym nie musisz pozywać ubezpieczyciela w Warszawie, gdzie większość z nich ma siedzibę. Zgodnie z art. 34a ust. 1 u.u.o. powództwo o odszkodowanie z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych wytacza się wyłącznie przed sąd właściwy dla miejsca zamieszkania albo siedziby poszkodowanego albo przed sąd właściwy dla miejsca zdarzenia. Mieszkaniec Jeleniej Góry złoży więc pozew w Jeleniej Górze.

W sądzie oba kosztorysy, ubezpieczyciela i Twój, są dokumentami prywatnymi. Rozmiar szkody ustala sąd, najczęściej na podstawie opinii biegłego: rzeczoznawcy samochodowego, lekarza odpowiedniej specjalności albo biegłego z zakresu budownictwa. Od kwoty, której ubezpieczyciel nie wypłacił w terminie, należą się odsetki ustawowe za opóźnienie (art. 481 § 1 k.c.). Strona, która wygra, odzyskuje co do zasady od przeciwnika koszty procesu, w tym opłatę od pozwu i wynagrodzenie pełnomocnika.

Część spraw kończy się ugodą krótko po wniesieniu pozwu, kiedy ubezpieczyciel widzi, że jego wycenę zweryfikuje biegły. W jednej z prowadzonych przez nas spraw ubezpieczyciel wypłacił za naprawę auta niewiele ponad jedną trzecią kwoty z kalkulacji rzeczoznawcy. Nie zmienił zdania ani po reklamacji, ani po interwencji Rzecznika Finansowego. Po wniesieniu pozwu zawarł ugodę: dopłacił więcej, niż wynosiła pierwsza wypłata, i zwrócił koszty procesu.

Do kiedy można domagać się dopłaty? Przedawnienie roszczeń

Roszczenia z własnej polisy przedawniają się z upływem trzech lat (art. 819 § 1 k.c.). Przy OC sprawcy obowiązuje termin przewidziany dla roszczenia wobec samego sprawcy (art. 819 § 3 k.c.). Przy szkodzie wyrządzonej czynem niedozwolonym są to trzy lata od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, nie więcej jednak niż dziesięć lat od zdarzenia (art. 442¹ § 1 k.c.). Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, np. z wypadku drogowego, za który sprawca odpowiada karnie, termin wynosi dwadzieścia lat od popełnienia przestępstwa (art. 442¹ § 2 k.c.).

Bieg przedawnienia przerywa już samo zgłoszenie szkody. Art. 819 § 4 k.c. stanowi:

„Bieg przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela przerywa się także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Bieg przedawnienia rozpoczyna się na nowo od dnia, w którym zgłaszający roszczenie lub zdarzenie otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia.”

Bezpiecznie jest liczyć trzy lata od dnia, w którym dostałeś pisemną decyzję ubezpieczyciela, i nie zostawiać pozwu na ostatnie tygodnie.

Jak wygląda pomoc adwokata w sporze z ubezpieczycielem?

Zaczynamy od decyzji i akt szkody. Sprawdzamy, które pozycje kosztorysu albo wyceny krzywdy da się podważyć i jakim dowodem, i mówimy wprost, czy spór się opłaca. Potem przygotowujemy reklamację z konkretnymi zarzutami, a gdy ubezpieczyciel nie ustąpi, pozew z wnioskami o powołanie biegłego. Oceniamy też propozycje ugody, zanim klient cokolwiek podpisze.

Przy szkodzie z OC komunikacyjnego koszty pełnomocnika na etapie przedsądowym mogą obciążyć ubezpieczyciela. W uchwale składu siedmiu sędziów z dnia 13 marca 2012 r., sygn. akt III CZP 75/11, Sąd Najwyższy przyjął:

„Uzasadnione i konieczne koszty pomocy świadczonej przez osobę mającą niezbędne kwalifikacje zawodowe, poniesione przez poszkodowanego w postępowaniu przedsądowym prowadzonym przez ubezpieczyciela, mogą w okolicznościach konkretnej sprawy stanowić szkodę majątkową podlegającą naprawieniu w ramach obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych (art. 36 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, Dz.U. Nr 124, poz. 1152 ze zm.).”

Więcej o tym, jak prowadzimy sprawy odszkodowawcze, przeczytasz na stronie pomoc prawna w sporze z ubezpieczycielem.

Kancelaria OWO ma biura w Jeleniej Górze i we Wrocławiu i prowadzi sprawy klientów z całej Polski. Jeżeli ubezpieczyciel zaniżył Twoje odszkodowanie albo odmówił wypłaty, skontaktuj się z nami – prawnik od odszkodowań w Jeleniej Górze przeanalizuje decyzję i akta szkody i powie, o jaką kwotę realnie warto walczyć.

Wybór modelu wynagrodzenia należy do kluczowych decyzji przy zawieraniu umowy o roboty budowlane. Kodeks cywilny przewiduje dwa podstawowe modele: wynagrodzenie ryczałtowe (art. 632 k.c.) i kosztorysowe (art. 629 k.c.). W praktyce coraz powszechniej stosuje się tzw. modele mieszane, łączące cechy obu rozwiązań. Ich dopuszczalność potwierdził Sąd Najwyższy, a ich prawidłowe skonstruowanie wymaga precyzji — zwłaszcza gdy strony wchodzą w spór.

Artykuł jest częścią serii poświęconej sporom budowlanym, w której na bieżąco publikujemy praktyczne informacje o dochodzeniu roszczeń z tytułu wad robót budowlanych. Jeśli masz problem z wadami robót budowlanych lub innym sporem na budowie, sprawdź, jak możemy Ci pomóc — na naszej podstronie spory budowlane znajdziesz informacje o tym, w jakim zakresie działamy i jak wygląda współpraca z kancelarią w takich sprawach.

Ryczałt i kosztorys — dwa bieguny

Model ryczałtowy zakłada z góry ustaloną kwotę wynagrodzenia, niezależną od rzeczywistego rozmiaru prac. Oznacza to, że wykonawca co do zasady nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia, nawet jeśli w chwili zawarcia umowy nie można było przewidzieć pełnego zakresu prac (art. 632 § 1 k.c.). Ryzyko niedoszacowania obciąża wykonawcę — z wyjątkiem robót dodatkowych zleconych przez inwestora oraz sytuacji rażącej straty uzasadniającej interwencję sądu (art. 632 § 2 k.c.) lub zastosowanie klauzuli rebus sic stantibus (art. 357¹ k.c.).

Inwestor preferuje ryczałt ze względu na przewidywalność kosztów i ograniczone ryzyko roszczeń o podwyżkę wynagrodzenia. Z perspektywy wykonawcy model ten jest korzystny przy dobrze rozpoznanym zakresie prac, lecz ryzykowny przy złożonych lub niedookreślonych zamówieniach.

Model kosztorysowy (art. 629 k.c.) opiera się na zestawieniu planowanych prac i przewidywanych kosztów, a ostateczne wynagrodzenie ustala się na podstawie rzeczywistego zakresu robót i stawek kosztorysowych. Wykonawca może żądać korekty wynagrodzenia, jeśli zarządzenie właściwego organu zmieniło obowiązujące ceny lub stawki. Model ten stosuje się częściej przy złożonych, wieloetapowych inwestycjach, gdzie precyzyjna z góry wycena zakresu robót byłaby trudna.

Model mieszany — czym jest i jak działa

Wynagrodzenie mieszane powstaje na styku swobody kontraktowej (art. 353¹ k.c.) i ustawowych mechanizmów ochronnych. Sąd Najwyższy potwierdził jego dopuszczalność w wyroku z 14 marca 2008 r. (IV CSK 460/07) i rozwinął w wyroku z 15 grudnia 2021 r. (III CSKP 127/21), wskazując, że postanowienia umowy mają pierwszeństwo przed kodeksowymi modelami wzorcowymi.

W stanie faktycznym rozpatrywanym przez Sąd Najwyższy w sprawie III CSKP 127/21 strony ustaliły wynagrodzenie obliczane na podstawie kosztorysów powykonawczych, z zastrzeżeniem, że nie może przekroczyć kwoty złożonej oferty. W toku realizacji zmieniono technologię, co obniżyło wynagrodzenie wykonawcy. Sąd zakwalifikował taki mechanizm jako model kosztorysowo-ryczałtowy: wynagrodzenie miało charakter kosztorysowy (rozliczenie według rzeczywiście wykonanych prac i stawek), lecz podlegało ustawionemu górą limitowi ryczałtowemu.

Typowe warianty modeli mieszanych

W obrocie budowlanym ukształtowały się trzy podstawowe warianty:

–  Ryczałt dla robót podstawowych + kosztorys dla robót dodatkowych. Najczęstsze rozwiązanie: strony ustalają z góry cenę ryczałtową za pierwotnie uzgodniony zakres prac, natomiast roboty dodatkowe nieobjęte pierwotnym zakresem rozliczane są kosztorysowo. Do części ryczałtowej stosuje się art. 632 k.c., do dodatkowej — art. 629 k.c.

–  Kosztorys z limitem (cap). Wynagrodzenie ustalane jest na podstawie rzeczywiście poniesionych kosztów i wykonanych robót, lecz łączna kwota nie może przekroczyć określonego pułapu. Chroni inwestora przed nieoczekiwanym wzrostem kosztów, motywując jednocześnie wykonawcę do efektywności. Zastosowanie art. 629 k.c. jest tu ograniczone — uwzględnienie zmienionych stawek nie może doprowadzić do przekroczenia limitu.

–  Ryczałt dla etapów pewnych + kosztorys dla etapów o niepewnym zakresie. Strony ustalają wynagrodzenie ryczałtowe tam, gdzie zakres i koszty są dobrze znane, natomiast dla etapów niepewnych (np. prace ziemne na nieznanym gruncie, instalacje specjalistyczne) przewidują rozliczenie kosztorysowe oparte na faktycznie zużytych materiałach i przepracowanych godzinach.

Ryzyka i jak je minimalizować

Podstawowe ryzyko modelu mieszanego to nieprecyzyjność umowy. Niedokładne określenie, które prace są ryczałtowe, a które kosztorysowe, prowadzi do sporów o kwalifikację konkretnych robót. Niejasny opis zakresu „prac dodatkowych” lub „robót nieprzewidzianych” jest szczególnie niebezpieczny — każda ze stron może mieć inną optykę.

Dodatkowe ryzyko pojawia się przy rozdzielaniu zasobów: jeśli te same materiały lub robocizna są wykorzystywane przy pracach rozliczanych różnymi metodami, prawidłowe przypisanie kosztów wymaga sprawnego systemu ewidencji. Z perspektywy wykonawcy istotne jest też zagrożenie kwalifikacyjne: inwestor może starać się jak najwięcej robót przypisać do części ryczałtowej, minimalizując zakres rozliczeń kosztorysowych.

Aby ograniczyć te ryzyka, umowa powinna:

–  precyzyjnie definiować zakres prac ryczałtowych i kosztorysowych, najlepiej z odniesieniem do konkretnych pozycji dokumentacji projektowej lub kosztorysu ofertowego;

–  zawierać jasne kryteria kwalifikacji robót jako „dodatkowych” lub „nieprzewidzianych”;

–  określać procedurę zgłaszania i wyceny robót dodatkowych (wymóg formy pisemnej, terminy, odpowiedź inwestora);

–  ustalać, do której części modelu stosuje się art. 629 lub 632 k.c. i w jakim zakresie;

–  jeśli zastosowano limit — precyzyjnie regulować mechanizm waloryzacji w razie rażącej straty (art. 632 § 2 k.c. lub art. 357¹ k.c.).

Praktyczna wskazówka

Model wynagrodzenia powinien być dostosowany do specyfiki inwestycji. Ryczałt sprawdza się przy dobrze rozpoznanym zakresie robót i kompletnej dokumentacji projektowej. Kosztorys — przy złożonych projektach lub formule „zaprojektuj i wybuduj”. Model mieszany jest optymalny, gdy część zakresu jest pewna, a część pozostaje otwarta — pod warunkiem że umowa precyzyjnie rozgranicza obie sfery.

W przypadku sporu sąd będzie dokonywał wykładni umowy zgodnie z art. 65 k.c. — badając zgodny zamiar stron i cel umowy, a nie tylko literalne brzmienie. Niejasności będą tłumaczone na niekorzyść strony, która umowę redagowała. To dodatkowy argument za precyzją na etapie negocjacji.

Jeśli masz pytania dotyczące gwarancji należytego wykonania umowy lub innych sporów wynikających z kontraktów budowlanych, skontaktuj się z naszą kancelarią. Adwokaci z Kancelarii OWO w Jeleniej Górze reprezentują zarówno inwestorów, jak i wykonawców — na etapie negocjacji warunków umowy, jak i przed sądem. Więcej o tym, jak kancelaria OWO wspiera klientów w sporach budowlanych, przeczytasz na naszej podstronie dedykowanej tej tematyce.

Kara umowna to jedno z najpopularniejszych narzędzi zabezpieczania interesów inwestora w umowach o roboty budowlane. Bywa jednak, że ustalona kwota jest na skutek błędnej kalkulacji ryzyka nieproporcjonalnie wysoka względem rzeczywistego uszczerbku wierzyciela. Przepis art. 484 § 2 k.c. daje dłużnikowi narzędzie obrony — żądanie miarkowania.

Artykuł jest częścią serii poświęconej sporom budowlanym, w której na bieżąco publikujemy praktyczne informacje o dochodzeniu roszczeń z tytułu wad robót budowlanych. Jeśli masz problem z wadami robót budowlanych lub innym sporem na budowie, sprawdź, jak możemy Ci pomóc — na naszej podstronie spory budowlane znajdziesz informacje o tym, w jakim zakresie działamy i jak wygląda współpraca z kancelarią w takich sprawach.

Kara umowna nie wymaga udowodnienia szkody

Podstawową cechą kary umownej jest jej zryczałtowany charakter. Wierzyciel może żądać jej zapłaty bez konieczności wykazywania, że poniósł jakąkolwiek szkodę — ani co do zasady, ani co do wysokości. Potwierdziła to uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 6 listopada 2003 r. (III CZP 61/03).

Wbrew pozorom to właśnie ta zasada ma decydujący wpływ na miarkowanie. Skoro szkoda nie musi wystąpić, żeby kara stała się wymagalna, to jej wielkość wyznacza granicę, poniżej której miarkowanie nie może sąd zejść. Miarkowanie ma przywracać proporcje — nie eliminować kary całkowicie.

Dwa przypadki uprawniające do miarkowania

Artykuł 484 § 2 k.c. przewiduje dwie samodzielne przesłanki. Wystąpienie chociaż jednej z nich uprawnia dłużnika do żądania obniżenia kary.

Zobowiązanie zostało wykonane w znaczącej części.

Sąd ocenia, czy częściowe wykonanie robót zaspokoiło godny ochrony interes wierzyciela. Jeśli prace zostały wykonane w 85%, a kara umowna jest ryczałtowa (taka sama za każdy dzień opóźnienia bez względu na zaawansowanie), sąd powinien uwzględnić uzyskaną przez wierzyciela korzyść. Ta przesłanka ma zastosowanie głównie wtedy, gdy kara ustalona jest w stałej kwocie bez różnicowania w zależności od stopnia uchybień.

Kara umowna jest rażąco wygórowana.

To przesłanka częściej podnoszona w sporach budowlanych. Nie chodzi o każdą dysproporcję — kara może być wyższa od faktycznej szkody i nadal pozostawać ważna. Podstawą miarkowania jest dopiero “rażące” wygórowanie, tzn. rażąca, ewidentna dysproporcja między sumą żądanej kary a uszczerbkiem wierzyciela.

Czym sąd powinien się kierować przy ocenie rażącego wygórowania?

Nie każde kryterium jest równie trafne. W doktrynie i orzecznictwie odrzuca się jako nieodpowiednie:

Trafnym kryterium jest natomiast wysokość szeroko pojętej szkody wierzyciela — obejmującej zarówno straty majątkowe, jak i niemajątkowe reperkusje naruszenia. Sąd powinien wziąć pod uwagę cały interes wierzyciela, w tym interesy subiektywne i trudne do wycenienia.

Kara nie może zostać obniżona do zera

Miarkowanie ma charakter redukcji — nie zniesienia kary. Nawet w razie spełnienia obu przesłanek obniżona kara nie może być niższa od najszerzej rozumianej szkody wierzyciela. Jego pełny interes w należytym wykonaniu zobowiązania stanowi dolną granicę miarkowania.

W praktyce sporów budowlanych oznacza to, że nawet skuteczne miarkowanie rzadko prowadzi do obniżenia kary o więcej niż kilkadziesiąt procent, gdy inwestor poniósł realne straty związane z opóźnieniem (np. koszty najmu tymczasowych powierzchni, utracone przychody z wynajmu).

A co z przyczynieniem się inwestora do szkody?

W sporach budowlanych nierzadko zdarza się, że opóźnienie jest częściowo spowodowane przez samego inwestora — np. wskutek opóźnień w przekazaniu placu budowy, zmian i decyzji projektowych czy braku terminowych płatności.

W takich przypadkach art. 362 k.c. (przyczynienie się wierzyciela do szkody) może stanowić dodatkową, samoistną podstawę obniżenia kary umownej — niezależną od przesłanek z art. 484 § 2 k.c. Obie podstawy można stosować kumulatywnie.

Jak żądać miarkowania w praktyce?

Żądanie miarkowania musi być sformułowane przez dłużnika — sąd nie stosuje miarkowania z urzędu. Powinno znaleźć się w odpowiedzi na pozew lub w zarzutach od nakazu zapłaty. Warto do żądania dołączyć:

Miarkowanie kary umownej to jeden z kluczowych elementów obrony wykonawcy w sporze z inwestorem. Wymaga jednak rzetelnego przygotowania: samo powołanie się na art. 484 § 2 k.c. bez udowodnienia dysproporcji między karą a szkodą jest niewystarczające.

Jeśli masz pytania dotyczące gwarancji należytego wykonania umowy lub innych sporów wynikających z kontraktów budowlanych, skontaktuj się z naszą kancelarią. Adwokaci z Kancelarii OWO w Jeleniej Górze reprezentują zarówno inwestorów, jak i wykonawców — na etapie negocjacji warunków umowy, jak i przed sądem. Więcej o tym, jak kancelaria OWO wspiera klientów w sporach budowlanych, przeczytasz na naszej podstronie dedykowanej tej tematyce.

Gwarancja należytego wykonania umowy (ZNWU) to jedno z kluczowych narzędzi zabezpieczenia kontraktów budowlanych. Inwestorzy wymagają jej niemal w każdym większym przedsięwzięciu, a wykonawcy składają ją również na zabezpieczenie własnych roszczeń o wynagrodzenie. Instrument ten bywa jednak źródłem poważnych sporów — zarówno gdy beneficjent sięga po środki z gwarancji bez podstawy, jak i gdy gwarant nieuzasadnienie odmawia wypłaty. Poniżej wyjaśniamy, jak gwarancja należytego wykonania umowy działa w praktyce, jakie prawa przysługują każdej ze stron i jak bronić się przed jej nieuprawnionymi wypowiedzeniem.

Artykuł jest częścią serii poświęconej sporom budowlanym, w której na bieżąco publikujemy praktyczne informacje o dochodzeniu roszczeń z tytułu wad robót budowlanych. Jeśli masz problem z wadami robót budowlanych lub innym sporem na budowie, sprawdź, jak możemy Ci pomóc — na naszej podstronie spory budowlane znajdziesz informacje o tym, w jakim zakresie działamy i jak wygląda współpraca z kancelarią w takich sprawach.

Na czym polega gwarancja należytego wykonania umowy?

W obrocie budowlanym gwarancja ZNWU przyjmuje postać gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej. To jednostronne zobowiązanie banku lub zakładu ubezpieczeń (gwaranta) do wypłaty określonej sumy na rzecz beneficjenta (np. inwestora), jeżeli zajdą okoliczności wskazane w treści gwarancji. Gwarancja bankowa jest uregulowana w art. 81 Prawa bankowego i wymaga dla swej ważności formy pisemnej pod rygorem nieważności. Gwarancja ubezpieczeniowa nie posiada odrębnej podstawy ustawowej — jej treść kształtuje się na zasadzie swobody umów, a orzecznictwo stosuje do niej per analogiam przepisy o gwarancji bankowej.

Stosunek prawny gwarancji działa na trzech płaszczyznach: stosunek podstawowy (umowa o roboty budowlane między inwestorem a wykonawcą), stosunek zlecenia (umowa między wykonawcą a gwarantem) oraz stosunek gwarancji (zobowiązanie gwaranta wobec beneficjenta). Kluczową cechą jest abstrakcyjny charakter gwarancji — gwarant nie może powoływać się na zarzuty ze stosunku podstawowego, co czyni ten instrument wyjątkowo skutecznym.

Gwarancja bezwarunkowa „na pierwsze żądanie”

Najczęściej stosowanym typem jest gwarancja bezwarunkowa lub „na pierwsze żądanie”. Zgodnie z uchwałą 7 sędziów Sądu Najwyższego (sygn. akt III CZP 16/93) gwarant nie może skutecznie powołać się na zarzuty ze stosunku podstawowego — w szczególności na brak lub wygaśnięcie roszczenia głównego. Realizacja takiej gwarancji wymaga jedynie złożenia przez beneficjenta żądania zapłaty przed upływem terminu ważności i spełnienia wymogów formalnych określonych w dokumencie.

Strony mogą jednak w umowie o roboty budowlane określić, że gwarancja będzie miała charakter warunkowy. W takim przypadku beneficjent musi wykazać, że dłużnik nie wykonał swojego zobowiązania. Warto pamiętać, że Sąd Najwyższy w wyroku z 25 listopada 2022 r. (II CSKP 1127/22) wskazuje, że w treści gwarancji mogą pojawiać się wymogi dokumentowe odzwierciedlające mechanizm wymagalności wynagrodzenia — ale pod warunkiem, że nie umożliwiają one jednostronnego zablokowania wypłaty przez inwestora.

Jak realizować gwarancję — wymogi formalne

Do realizacji gwarancji wystarczające jest co do zasady złożenie gwarantowi żądania zapłaty w terminie ważności gwarancji. Beneficjent musi spełnić wszystkie wymogi formalne opisane w dokumencie — najczęściej chodzi o złożenie pisemnego wezwania z ewentualnymi załącznikami (np. protokołem odbioru, oświadczeniami o zaległościach wobec podwykonawców). Jeżeli w treści gwarancji wskazano dokumenty niezwiązane z konkretnym stosunkiem gwarancyjnym, ich nieprzedłożenie nie musi stanowić przeszkody do wypłaty — tak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 12 kwietnia 2006 r. (III CSK 25/06).

Jeżeli termin ważności gwarancji nie wygasnął, a wymogi formalne zostały spełnione, gwarant ma obowiązek wypłacić sumę gwarancyjną w terminie wskazanym w dokumencie. W braku takiego terminu stosuje się art. 455 k.c. — wypłata powinna nastąpić niezwłocznie po wezwaniu.

Nieuprawnione pobranie gwarancji — co może zrobić wykonawca?

Do nieuprawnionego skorzystania z gwarancji dochodzi, gdy beneficjent spełnia wymogi formalne, ale roszczenie ze stosunku podstawowego faktycznie nie istnieje — np. inwestor bez podstawy twierdzi, że roboty zostały wykonane nieprawidłowo, albo bezzasadnie obciąża wykonawcę karami umownymi. W takim wypadku wykonawcy przysługuje roszczenie o zwrot pobranej kwoty — orzecznictwo dopuszcza zarówno podstawę kontraktową (art. 471 k.c.), jak i przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405 k.c.). W praktyce sądy często nie określają podstawy, stwierdzając po prostu obowiązek zwrotu.

Warta uwagi jest również ścieżka postępowania zabezpieczającego. Coraz częściej wykonawcy wnioskują do sądu o zakaz pobierania z gwarancji jeszcze przed wszczęciem postępowania głównego. Koszty takiego wniosku są minimalne (opłata stała 100 zł), a orzecznictwo ostatnich lat coraz chętniej przyznaje takie zabezpieczenia. Choć część sądów wskazuje, że podważa to funkcję gwarancji, stanowi to realną możliwość ochrony.

Nadużycie gwarancji przez beneficjenta — perspektywa orzecznictwa

Gwarant — bank lub ubezpieczyciel — może powołać się na zarzut nadużycia gwarancji i odmówić wypłaty, ale tylko gdy nadużycie jest ewidentne i nie wymaga żadnego postępowania dowodowego. Sąd Najwyższy podkreślił (m.in. w uchwale z 28 kwietnia 1995 r., III CZP 166/94), że skuteczność tego zarzutu przyjmuje się wyjątkowo — np. gdy gwarancja stała się narzędziem uzyskania nienależnych korzyści lub wynika ze zmowy stron. Zwykły spór o istnienie wierzytelności ze stosunku podstawowego nie jest wystarczającą przesłanką odmowy wypłaty.

Praktyczne wnioski dla stron umów budowlanych

Dla inwestora (beneficjenta gwarancji):

Dla wykonawcy (zleceniodawcy gwarancji):

Jeśli masz pytania dotyczące gwarancji należytego wykonania umowy lub innych sporów wynikających z kontraktów budowlanych, skontaktuj się z naszą kancelarią. Adwokaci z Kancelarii OWO w Jeleniej Górze reprezentują zarówno inwestorów, jak i wykonawców — na etapie negocjacji warunków umowy, jak i przed sądem. Więcej o tym, jak kancelaria OWO wspiera klientów w sporach budowlanych, przeczytasz na naszej podstronie dedykowanej tej tematyce.

Postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku albo akt poświadczenia dziedziczenia mówi tylko tyle, kto dziedziczy i w jakiej części. Nie rozstrzyga, kto dostanie mieszkanie, kto samochód, a kto pieniądze z konta. Do tego służy osobna instytucja – dział spadku. Można go przeprowadzić u notariusza albo w sądzie, a bez niego spadkobiercy pozostają współwłaścicielami całego odziedziczonego majątku.

Czym jest dział spadku i po co się go przeprowadza

Od chwili śmierci spadkodawcy do majątku spadkowego stosuje się odpowiednio przepisy o współwłasności w częściach ułamkowych (art. 1035 Kodeksu cywilnego). Każdy spadkobierca ma udział w całej masie spadkowej, a nie w konkretnych rzeczach. Trzech spadkobierców dziedziczących po 1/3 nie ma więc osobno mieszkania, samochodu i oszczędności – każdy z nich ma jedną trzecią w każdym z tych składników.

Dział spadku kończy ten stan. Po jego przeprowadzeniu poszczególne składniki majątku przypadają konkretnym osobom na wyłączną własność. Zgodnie z art. 1037 § 1 Kodeksu cywilnego dział może nastąpić na mocy umowy między wszystkimi spadkobiercami albo na mocy orzeczenia sądu wydanego na żądanie któregokolwiek z nich.

Czy dział spadku jest obowiązkowy?

Nie. Żaden przepis nie nakazuje spadkobiercom podzielić majątku ani nie wyznacza na to terminu. Żądanie działu spadku nie przedawnia się, więc formalnie sprawę można przeprowadzić po roku, po dziesięciu latach albo po trzydziestu.

Praktyka pokazuje jednak, że zwlekanie kosztuje. Dopóki trwa wspólność majątku spadkowego, żaden spadkobierca nie może samodzielnie sprzedać mieszkania czy działki, a rozporządzenie udziałem w przedmiocie należącym do spadku wymaga zgody pozostałych. Z czasem zmienia się wartość składników majątku, giną dokumenty, a świadkowie – potrzebni na przykład do wykazania, kto ponosił nakłady na nieruchomość – przestają pamiętać szczegóły. Bywa też, że umiera jeden ze spadkobierców i przed działem trzeba najpierw przeprowadzić postępowanie spadkowe po nim. Konflikt, którego nie rozwiązano za życia rodzeństwa, przechodzi wtedy na kuzynów.

Co trzeba mieć przed działem spadku

Działu nie przeprowadzi się, dopóki nie zostanie formalnie ustalony krąg spadkobierców. Służy do tego jeden z dwóch dokumentów:

– sądowe postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku,

– zarejestrowany notarialny akt poświadczenia dziedziczenia.

Oba mają tę samą moc prawną. Akt poświadczenia dziedziczenia da się uzyskać szybciej, ale wymaga stawiennictwa wszystkich spadkobierców u notariusza i zgody co do sposobu dziedziczenia. Jeżeli spadkodawca sporządził testament szczególny albo istnieje spór o testament, pozostaje droga sądowa.

Można też złożyć oba wnioski – o stwierdzenie nabycia spadku i o dział – w jednym postępowaniu. Zgodnie z art. 681 Kodeksu postępowania cywilnego, jeżeli stwierdzenie nabycia spadku jeszcze nie nastąpiło, postanowienie w tym przedmiocie wydaje sąd w toku sprawy o dział. W praktyce rzadko przyspiesza to sprawę, bo sąd i tak nie podzieli majątku przed uprawomocnieniem się postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku.

Umowny dział spadku

Kiedy jest możliwy

Umowa wymaga zgody wszystkich spadkobierców – co do tego, że dział w ogóle ma nastąpić, i co do sposobu podziału. Nikogo nie da się do niej zmusić. Wystarczy, że jedna osoba się nie zgadza albo odmawia stawienia się u notariusza, i pozostaje sąd.

Spory, które najczęściej blokują umowny dział, dotyczą wyceny nieruchomości, rozliczenia darowizn otrzymanych za życia spadkodawcy oraz rozliczenia nakładów poczynionych przez tego spadkobiercę, który po śmierci zmarłego zajął się majątkiem.

W jakiej formie zawrzeć umowę

Zasadą jest dowolność formy. Jeżeli jednak w skład spadku wchodzi nieruchomość, umowa o dział spadku wymaga formy aktu notarialnego (art. 1037 § 2 Kodeksu cywilnego). Ta sama zasada obejmuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, prawo użytkowania wieczystego oraz przedsiębiorstwo, w którego skład wchodzi nieruchomość. Zbycie udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością wymaga z kolei formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi.

Niezachowanie wymaganej formy oznacza nieważność umowy. Podpisany w domu papier dzielący odziedziczony dom nie wywoła żadnych skutków – nieruchomość dalej pozostanie wspólna.

Jeżeli spadek obejmuje wyłącznie ruchomości i pieniądze na rachunkach, wystarczy zwykła forma pisemna. Bank czy wydział komunikacji przyjmie taką umowę bez aktu notarialnego.

Częściowy dział spadku

Umowny dział może objąć cały spadek albo tylko jego część (art. 1038 § 2 Kodeksu cywilnego). To rozwiązanie przydaje się, gdy spadkobiercy chcą szybko podzielić środki z rachunku bankowego albo sprzedać samochód, a spór o nieruchomość zostawiają na później. W postępowaniu sądowym jest odwrotnie: dział powinien obejmować cały spadek, a jego ograniczenie do części wymaga ważnych powodów (art. 1038 § 1 Kodeksu cywilnego).

Częściowy dział ma jeden istotny skutek uboczny. Dopóki majątek nie zostanie podzielony w całości, nie zmieniają się zasady odpowiedzialności za długi spadkowe.

Sądowy dział spadku

Kto składa wniosek i do jakiego sądu

Wniosek może złożyć każdy ze spadkobierców, a także nabywca udziału w spadku lub w przedmiocie należącym do spadku oraz wierzyciel zainteresowany zaspokojeniem się z majątku spadkowego.

Właściwy jest sąd spadku, czyli co do zasady sąd rejonowy ostatniego miejsca zwykłego pobytu spadkodawcy. Na żądanie uczestnika zgłoszone najpóźniej na pierwszej rozprawie sąd spadku może przekazać sprawę sądowi rejonowemu, w którego okręgu znajduje się spadek lub znaczna jego część, albo sądowi, w którego okręgu mieszkają wszyscy współspadkobiercy (art. 683 Kodeksu postępowania cywilnego). Sądem pierwszej instancji zawsze jest sąd rejonowy, niezależnie od wartości majątku.

Opłaty

Opłata od wniosku o dział spadku wynosi 500 zł, a jeżeli wniosek zawiera zgodny projekt działu – 300 zł. Gdy dział spadku łączy się ze zniesieniem współwłasności, opłata wzrasta do 1000 zł, a przy zgodnym projekcie wynosi 600 zł (art. 51 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Do tego dochodzą koszty opinii biegłych, które przy wycenie nieruchomości bywają wyższe niż sama opłata sądowa.

Co ustala sąd

Postępowanie działowe wyróżnia się tym, że sąd nie ogranicza się do materiału podanego przez uczestników. Zgodnie z art. 684 Kodeksu postępowania cywilnego skład i wartość spadku ulegającego podziałowi ustala sąd. Nie zwalnia to jednak uczestników z inicjatywy dowodowej – jeżeli ktoś twierdzi, że konkretna rzecz należała do spadkodawcy, powinien to wykazać.

Sąd rozstrzyga przy okazji o wzajemnych roszczeniach spadkobierców z tytułu posiadania przedmiotów spadkowych, pobranych pożytków, poczynionych nakładów oraz spłaconych długów spadkowych (art. 686 Kodeksu postępowania cywilnego). Te rozliczenia załatwia się w sprawie o dział spadku, a nie w osobnym procesie.

Wartość majątku ustala się według cen z chwili orzekania, a nie z chwili śmierci spadkodawcy. Przy sporze konieczna jest opinia biegłego rzeczoznawcy.

Jak sąd może podzielić majątek

Do działu spadku stosuje się odpowiednio przepisy o zniesieniu współwłasności, więc sąd dysponuje trzema sposobami podziału.

Pierwszy to podział fizyczny – rozdzielenie rzeczy między spadkobierców albo podzielenie jednej nieruchomości na mniejsze. Ten sposób ma pierwszeństwo, o ile jest możliwy i nie prowadzi do istotnej zmiany rzeczy ani do znacznego spadku jej wartości.

Drugi to przyznanie rzeczy jednemu ze spadkobierców z obowiązkiem spłaty pozostałych. Stosuje się go najczęściej przy mieszkaniach, których nie da się podzielić. Sąd oznacza wtedy termin i sposób uiszczenia spłat, wysokość i termin odsetek, a w razie potrzeby także sposób zabezpieczenia. Spłaty rozłożone na raty nie mogą być rozłożone na okres dłuższy niż dziesięć lat (art. 212 § 3 Kodeksu cywilnego).

Trzeci to podział cywilny – sprzedaż majątku i rozdzielenie uzyskanej kwoty. Sprzedaż odbywa się w trybie licytacyjnym, zwykle poniżej wartości rynkowej, dlatego traktuje się ją jako ostateczność.

Możliwe jest też przyznanie rzeczy kilku spadkobiercom na współwłasność w częściach ułamkowych, ale wyłącznie na ich zgodne żądanie (art. 1044 Kodeksu cywilnego). Takie rozstrzygnięcie nie kończy współwłasności, tylko przenosi problem w przyszłość.

Dział spadku a zniesienie współwłasności

Te dwie instytucje mylą się najczęściej, a w praktyce często występują razem.

Zniesienie współwłasności dotyczy rzeczy, która ma kilku współwłaścicieli niezależnie od dziedziczenia – na przykład działki kupionej wspólnie przez dwie osoby. Dział spadku dotyczy majątku, który stał się wspólny wskutek śmierci spadkodawcy.

Zdarza się, że jedno postępowanie musi objąć obie sytuacje. Typowy przykład: małżonkowie mieli mieszkanie w majątku wspólnym, jedno z nich umiera. Do spadku wchodzi wtedy udział zmarłego małżonka, a nie całe mieszkanie – żeby uporządkować stan prawny lokalu, trzeba jednocześnie podzielić majątek wspólny małżonków i dokonać działu spadku. Drugi przykład: spadkodawca był współwłaścicielem nieruchomości w częściach ułamkowych razem z osobą spoza rodziny.

Art. 689 Kodeksu postępowania cywilnego pozwala te sprawy połączyć. Jeżeli cały majątek spadkowy lub poszczególne rzeczy wchodzące w skład spadku stanowią współwłasność z innego tytułu niż dziedziczenie, dział spadku i zniesienie współwłasności mogą być przeprowadzone w jednym postępowaniu. To właśnie ten wariant objęty jest wyższą opłatą sądową – 1000 zł zamiast 500 zł.

Długi spadkowe a dział spadku

Dział obejmuje aktywa. Długów spadkowych się nie dzieli – zmieniają się natomiast zasady odpowiedzialności za nie.

Do chwili działu spadkobiercy odpowiadają za długi spadkowe solidarnie. Wierzyciel może więc żądać całości od jednego z nich, wedle własnego wyboru. Ten, kto zapłacił, może następnie żądać od pozostałych zwrotu przypadających na nich części. Od chwili działu spadku każdy spadkobierca odpowiada za długi w stosunku do wielkości swojego udziału (art. 1034 Kodeksu cywilnego).

Górną granicę odpowiedzialności wyznacza sposób przyjęcia spadku. Przy przyjęciu z dobrodziejstwem inwentarza – dziś regule, bo brak oświadczenia w terminie sześciu miesięcy oznacza właśnie taki skutek (art. 1015 § 2 Kodeksu cywilnego) – spadkobierca odpowiada tylko do wartości stanu czynnego spadku.

Spadkobiercy mogą w umowie o dział spadku ustalić między sobą, kto spłaca który dług. Takie postanowienie wiąże wyłącznie ich. Wierzyciel nie jest nim związany i może dochodzić należności na zasadach wynikających z ustawy, a rozliczenia wewnętrzne pozostają sprawą między spadkobiercami.

Darowizny doliczane do schedy spadkowej

Przy dziale spadku bierze się pod uwagę również to, co spadkodawca rozdał za życia. Zgodnie z art. 1039 § 1 Kodeksu cywilnego, jeżeli w razie dziedziczenia ustawowego dział spadku następuje między zstępnymi albo między zstępnymi i małżonkiem, spadkobiercy ci są wzajemnie zobowiązani do zaliczenia na schedę spadkową otrzymanych od spadkodawcy darowizn oraz zapisów windykacyjnych.

Mechanizm wygląda tak: do wartości spadku dolicza się wartość darowizn podlegających zaliczeniu, otrzymaną sumę dzieli się według udziałów spadkowych, a następnie każdemu obdarowanemu zalicza się na poczet jego schedy to, co już dostał. Wartość przedmiotu darowizny oblicza się według stanu z chwili jej dokonania, a według cen z chwili działu spadku.

Obowiązek zaliczenia odpada, gdy z oświadczenia spadkodawcy albo z okoliczności wynika, że darowizna została dokonana ze zwolnieniem od zaliczenia. Zaliczeniu nie podlegają też drobne darowizny zwyczajowo przyjęte w danych stosunkach. Na schedę zalicza się natomiast koszty wychowania oraz wykształcenia ogólnego i zawodowego zstępnego w części przekraczającej przeciętną miarę przyjętą w danym środowisku.

Jeżeli wartość darowizny przewyższa wartość należnej schedy, obdarowany nie zwraca nadwyżki – zostaje po prostu pominięty przy dziale, a jego darowizny nie dolicza się do spadku (art. 1040 Kodeksu cywilnego).

Sąd nie bada z urzędu, czy takie darowizny miały miejsce. Ciężar wykazania spoczywa na tym, kto się na nie powołuje – zwykle na spadkobiercy, który sam nic za życia spadkodawcy nie otrzymał.

Nakłady i pożytki – rozliczenia między spadkobiercami

Częsta sytuacja: po śmierci rodziców jedno z rodzeństwa mieszka w odziedziczonym domu, opłaca podatki i przeprowadza remonty, a pozostali mieszkają gdzie indziej i nie korzystają z nieruchomości. Po kilku latach dochodzi do sprawy o dział spadku.

Wydatki poniesione na majątek spadkowy podlegają rozliczeniu – ten, kto je poniósł, może żądać zwrotu od pozostałych proporcjonalnie do ich udziałów. Działa to też w drugą stronę: pożytki pobrane z majątku spadkowego, na przykład czynsz najmu, należą się wszystkim spadkobiercom według udziałów, a nie temu, kto akurat wynajmował lokal. Roszczenia z tytułu posiadania rzeczy, pobranych pożytków i poczynionych nakładów rozpoznaje sąd w sprawie o dział spadku.

Rozliczenia te wymagają dowodów. Faktury za materiały, przelewy, umowy z wykonawcami – zebrane na bieżąco pozwalają wykazać nakład po latach. Bez dokumentów pozostają zeznania świadków, co przy remoncie sprzed dziesięciu lat rzadko wystarcza do ustalenia konkretnych kwot.

Czy dział spadku jest opodatkowany?

Podatek od spadków i darowizn obciąża samo nabycie spadku, a nie jego podział. Katalog czynności opodatkowanych z art. 1 ustawy o podatku od spadków i darowizn jest zamknięty i nie wymienia działu spadku – ani odpłatnego, ani nieodpłatnego.

Osobną kwestią jest podatek od czynności cywilnoprawnych. Umowa o dział spadku podlega mu w części dotyczącej spłat i dopłat. Jeżeli spadkobiercy dzielą majątek bez wzajemnych spłat, podatek nie wystąpi. Obowiązek obciąża tego, kto otrzymuje więcej, niż wynosi jego udział.

Trzeba też pamiętać o podatku dochodowym przy późniejszej sprzedaży odziedziczonej nieruchomości. Pięcioletni termin liczy się tu od końca roku, w którym nieruchomość nabył lub wybudował spadkodawca, a nie od daty jego śmierci.

Ile trwa dział spadku

Umowny dział spadku u notariusza da się przeprowadzić w ciągu kilku dni od skompletowania dokumentów. Sprawa sądowa, w której uczestnicy są zgodni co do składu majątku i sposobu podziału, kończy się zwykle w kilka miesięcy. Gdy spór dotyczy wyceny nieruchomości, nakładów albo darowizn i konieczne są opinie biegłych, postępowanie trwa od roku do kilku lat.

Różnica w kosztach działa podobnie. Taksa notarialna zależy od wartości dzielonego majątku i podlega negocjacji do wysokości stawki maksymalnej, natomiast w sprawie sądowej do opłaty dochodzą wynagrodzenia biegłych i koszty zastępstwa procesowego.

Pomoc adwokata w sprawie o dział spadku

Adwokat zaczyna od ustalenia, co realnie wchodzi w skład spadku i czy sprawa nadaje się do załatwienia umową. Sprawdza stan prawny nieruchomości w księgach wieczystych, ustala, czy majątek nie jest obciążony współwłasnością z innego tytułu, i weryfikuje, czy za życia spadkodawcy nie doszło do darowizn podlegających zaliczeniu na schedę. Na tej podstawie można ocenić, ile w praktyce przypadnie każdemu spadkobiercy – często wynik odbiega od ułamków z postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku.

Jeżeli porozumienie jest możliwe, adwokat przygotowuje projekt podziału i prowadzi rozmowy z pozostałymi spadkobiercami. Zgodny wniosek do sądu jest tańszy i szybszy niż spór. Gdy porozumienia nie ma, sporządza wniosek o dział spadku wraz z żądaniem rozliczenia nakładów i pożytków, gromadzi dokumenty potwierdzające skład majątku i reprezentuje klienta na rozprawach, w tym przy weryfikacji opinii biegłych – wycena nieruchomości przesądza często o wysokości spłaty.

Jeżeli po śmierci bliskiej osoby majątek pozostaje niepodzielony albo spadkobiercy nie mogą dojść do porozumienia, zapraszamy do kontaktu z Kancelarią OWO Adwokaci. Prowadzimy sprawy spadkowe na terenie całego województwa dolnośląskiego, z biurami w Jeleniej Górze i we Wrocławiu, i pomagamy zarówno przy umownym dziale spadku u notariusza, jak i w postępowaniu sądowym.

Wierzyciel, który wygrał proces przeciwko spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, a z egzekucji wyszedł z niczym, nie musi na tym poprzestać. Artykuł 299 Kodeksu spółek handlowych otwiera mu drogę do majątku osobistego członków zarządu. Ograniczenie odpowiedzialności wpisane w nazwę spółki chroni wspólników. Osób, które spółką kierowały, nie chroni.

Poniżej wyjaśniamy, co wierzyciel musi wykazać w takim procesie, jakie kwoty może objąć pozwem oraz z czego realnie da się zbudować obronę członka zarządu.

Co mówi art. 299 k.s.h.?

Przepis jest krótki, a jego dwa paragrafy dzielą ciężar dowodu między strony procesu.

„§ 1. Jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania.

§ 2. Członek zarządu może się uwolnić od odpowiedzialności, o której mowa w § 1, jeżeli wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu, albo że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy, albo że mimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody”.

Odpowiedzialność posiłkowa i solidarna

Odpowiedzialność członka zarządu jest posiłkowa, czyli wchodzi w grę dopiero po fiasku egzekucji z majątku spółki. Jest też solidarna: wierzyciel sam wybiera, od którego członka zarządu żąda całej kwoty, i nie musi pozywać wszystkich.

Posiłkowy charakter tej odpowiedzialności nie oznacza jednak, że wierzyciel musi wcześniej wyczerpać każdą teoretyczną możliwość egzekucji ze spółki. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 czerwca 2024 r., sygn. akt II CSKP 1985/22, wskazał:

„Posiłkowy charakter odpowiedzialności członka zarządu nie oznacza konieczności wyczerpania przez wierzyciela możliwości egzekucji bezpośrednio od spółki w tym sensie, iż powinien on podejmować czynności zmierzające do dochodzenia wierzytelności do całego majątku spółki w sytuacji, gdy istniejące składniki majątku nie mogłyby prowadzić do skutecznego zaspokojenia jego wierzytelności i w tym sensie egzekucja przeciwko spółce byłaby oczywiście bezcelowa”.

Jaki to rodzaj odpowiedzialności?

Sądy traktują roszczenie z art. 299 k.s.h. jako roszczenie odszkodowawcze deliktowe oparte na winie, zbudowane jednak inaczej niż zwykłe roszczenie z art. 415 k.c. Różnicę robią domniemania działające na korzyść wierzyciela. Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 20 października 2022 r., sygn. akt I AGa 115/22, ujął to tak:

„Przepis ten statuuje odpowiedzialność odszkodowawczą deliktową, opartą na zasadzie winy; wynika z niego domniemanie zarówno szkody wierzyciela w wysokości niewyegzekwowanego od spółki zobowiązania, jak i związku przyczynowego między tą szkodą a niezłożeniem przez członka zarządu we właściwym czasie wniosku o ogłoszenie upadłości oraz zawinienia zaniechania wykonania tego obowiązku”.

Sama szkoda również jest tu rozumiana odrębnie. Nie chodzi o uszczerbek w majątku wierzyciela w rozumieniu art. 361 § 2 k.c., lecz o to, co stało się z majątkiem spółki. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 maja 2021 r., sygn. akt IV CSKP 32/21, stwierdził:

„Pojęcie szkody w art. 299 k.s.h. rozumiane jest inaczej niż na gruncie art. 361 § 2 k.c. Szkoda objęta tą odpowiedzialnością znajduje wyraz przede wszystkim w obniżeniu potencjału majątkowego spółki na skutek doprowadzenia spółki do stanu niewypłacalności”.

Co musi wykazać wierzyciel?

Zakres dowodu po stronie powoda jest węższy, niż wynikałoby z ogólnych reguł odpowiedzialności odszkodowawczej. Wierzyciel wykazuje istnienie zobowiązania spółki, bezskuteczność egzekucji oraz to, że pozwany był członkiem zarządu w czasie istnienia podstawy tego zobowiązania. Winy i związku przyczynowego nie dowodzi.

Istnienie zobowiązania spółki

W praktyce oznacza to konieczność przedłożenia tytułu egzekucyjnego przeciwko spółce – prawomocnego wyroku, nakazu zapłaty, aktu notarialnego z poddaniem się egzekucji albo wyciągu z zatwierdzonej listy wierzytelności. Utrata tego tytułu w toku procesu przeciwko członkowi zarządu kończy sprawę, i nie ratuje jej nawet wykreślenie spółki z rejestru. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 27 kwietnia 2021 r., sygn. akt I AGa 116/20, przyjął:

„Sama utrata bytu prawnego przez spółkę nie daje podstaw do odejścia od wymogu przedłożenia przez wierzyciela spółki tytułu egzekucyjnego stwierdzającego nie wyegzekwowane przez niego zobowiązanie spółki”.

Ten sam wyrok przypomina, że brak przesłanek z art. 299 § 1 k.s.h. nie zamyka wierzycielowi drogi do odszkodowania na podstawie art. 415 k.c. To odrębne roszczenie, o innych przesłankach i innym rozkładzie ciężaru dowodu.

Bezskuteczność egzekucji

Najczęstszym dowodem jest postanowienie komornika o umorzeniu postępowania egzekucyjnego wobec braku majątku spółki (art. 824 § 1 pkt 3 k.p.c.). Nie jest to jednak dowód jedyny ani konieczny w tej właśnie formie. W cytowanym już wyroku II CSKP 1985/22 Sąd Najwyższy wskazał:

„Ustalenie przewidzianej w art. 299 § 1 k.s.h. przesłanki bezskuteczności egzekucji może nastąpić na podstawie każdego dowodu, z którego wynika, że spółka nie ma majątku pozwalającego na zaspokojenie wierzyciela pozywającego członków zarządu”.

Praktyczne znaczenie ma dalsza część tego orzeczenia. Przedłożenie postanowienia o umorzeniu egzekucji zwykle wystarcza, nawet jeśli nie wskazano w nim, że egzekucję skierowano do całego majątku spółki. Wierzyciel nie zna wszystkich składników majątku dłużnika, a komornik nie musi ich wszystkich odnaleźć. Ciężar dowodu przechodzi wówczas na pozwanego, który – jeżeli chce się bronić – powinien wykazać, że majątek pozwalający na zaspokojenie wierzyciela istniał.

Pełnienie funkcji w czasie istnienia podstawy zobowiązania

Odpowiada ten, kto był w zarządzie wtedy, gdy istniało zobowiązanie, a ściślej – jego podstawa. Wymagalność wierzytelności ma tu znaczenie drugorzędne. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 15 listopada 2024 r., sygn. akt II CSKP 1154/23, orzekł:

„Dla powstania odpowiedzialności, o której mowa w art. 299 § 1 k.s.h., nie jest kluczowe, czy w okresie pełnienia funkcji członka zarządu przez konkretną osobę powstała określona wierzytelność, ale czy w tym okresie powstało zobowiązanie, z którego może wynikać określona wierzytelność”.

Sąd Najwyższy wyjaśnił też, dlaczego odpowiedzialność obejmuje również zobowiązania w tamtym momencie niewymagalne: ogłoszenie upadłości, o które członek zarządu miał wystąpić, spowodowałoby wymagalność także tych zobowiązań, zgodnie z art. 91 Prawa upadłościowego.

Data wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego nie wyznacza granic tej odpowiedzialności. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 5 grudnia 2023 r., sygn. akt I AGa 197/23, przyjął, że odpowiedzialności podlegają członkowie zarządu od chwili powołania, niezależnie od tego, czy zostali zgłoszeni do rejestru przedsiębiorców.

Czy wierzyciel musi dowodzić wysokości szkody?

Nie. To jedna z najważniejszych praktycznie konsekwencji domniemań z art. 299 § 1 k.s.h. Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 28 października 2022 r., sygn. akt I CSK 2877/22, wskazał:

„Wierzyciel, który nie wyegzekwował swojej należności od spółki, nie musi dowodzić wysokości doznanej wskutek tego szkody, wystarczy że przedłoży tytuł egzekucyjny stwierdzający zobowiązanie spółki istniejące w czasie pełnienia przez pozwanego funkcji członka zarządu i wykaże, że egzekucja wobec spółki okazuje się bezskuteczna. Jeżeli członek zarządu nie udowodni, że szkoda wierzyciela była niższa od niewyegzekwowanego od spółki zobowiązania, poniesie odpowiedzialność do wysokości tego zobowiązania”.

Członek zarządu może więc dążyć do obniżenia zasądzanej kwoty, wykazując, że w hipotetycznym postępowaniu upadłościowym wierzyciel odzyskałby tylko część należności. Dowód obciąża jego, nie powoda, i zwykle wymaga opinii biegłego z zakresu rachunkowości.

Jak członek zarządu może uwolnić się od odpowiedzialności?

Artykuł 299 § 2 k.s.h. wymienia trzy okoliczności ekskulpacyjne. Każdą z nich dowodzi pozwany, a wykazanie choćby jednej wyłącza odpowiedzialność.

Wniosek o upadłość zgłoszony we właściwym czasie

Punktem wyjścia jest stan niewypłacalności zdefiniowany w art. 11 Prawa upadłościowego:

„1. Dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych.

1a. Domniemywa się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące”.

Artykuł 21 ust. 1 Prawa upadłościowego wyznacza dłużnikowi trzydzieści dni od dnia wystąpienia podstawy do ogłoszenia upadłości na złożenie wniosku. Termin ten nie przenosi się jednak mechanicznie na grunt art. 299 § 2 k.s.h. Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 1 lutego 2022 r., sygn. akt V AGa 195/19, wyjaśnił:

„Właściwy czas w rozumieniu art. 299 § 2 k.s.h. oznacza w związku z tym taki moment, w którym wprawdzie wszystkich wierzycieli nie da się już zaspokoić, ale istnieje jeszcze majątek spółki pozwalający na co najmniej częściowe zaspokojenie jej wierzycieli w postępowaniu upadłościowym”.

Z tego wynika wniosek, który bywa dla zarządów zaskakujący. Wniosek złożony wtedy, gdy spółka nie ma już nic – nawet na koszty postępowania – jest spóźniony i nie zwalnia od odpowiedzialności. Właściwy czas mija wcześniej, w momencie, w którym spółka jeszcze coś ma, ale wiadomo już, że nie zaspokoi wszystkich.

Przepis mówi o tym, że „zgłoszono wniosek”, bez wskazania osoby wnioskodawcy. Członek zarządu może więc powołać się na wniosek złożony przez inną osobę, w tym przez wierzyciela spółki. Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku I AGa 115/22 oddalił powództwo właśnie w takim układzie: wniosek o ogłoszenie upadłości złożył bank jako wierzyciel, w czasie gdy majątek spółki pozwalał jeszcze na częściowe zaspokojenie wierzycieli.

Brak winy w niezgłoszeniu wniosku

Ta przesłanka wymaga obiektywnej przeszkody w wykonywaniu obowiązków zarządczych. Argument o nieznajomości sytuacji finansowej spółki nie działa. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 kwietnia 2021 r., sygn. akt II CSKP 65/21, stwierdził:

„Na gruncie odpowiedzialności określonej w art. 299 § 1 k.s.h. członek zarządu spółki z o.o. nie może powoływać się na nieznajomość stanu jej finansów jako przyczynę niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości lub niewszczęcie postępowania zabezpieczającego jej ogłoszenie, członkom zarządu powinien być bowiem znany na bieżąco stan finansów spółki, a co za tym idzie możliwość zaspokojenia długów”.

Nie wystarcza też odsunięcie od faktycznego zarządzania ani wewnętrzny podział obowiązków w zarządzie. W sprawie zakończonej wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 8 września 2021 r., sygn. akt II CSKP 2/21, pozwany powoływał się na pogarszający się stan zdrowia, ograniczony udział w zarządzaniu spółką i nieznajomość języka polskiego. Sąd pierwszej instancji uznał tę argumentację, sąd odwoławczy i Sąd Najwyższy jej nie podzieliły, bo nie wykazano obiektywnych przeszkód uniemożliwiających prowadzenie spraw spółki.

Choroba może zwolnić od odpowiedzialności, ale musi być udokumentowana i musi faktycznie wyłączać możliwość działania. Sam jej przebieg w czasie sprawowania funkcji nie wystarcza.

Brak szkody po stronie wierzyciela

Trzecia przesłanka opiera się na rekonstrukcji zdarzeń, które nie nastąpiły: czy wierzyciel dostałby cokolwiek, gdyby wniosek złożono na czas. Standard dowodowy jest tu wysoki, co widać w wyroku IV CSKP 32/21:

„Przesłanka egzoneracyjna przewidziana w art. 299 § 2 in fine k.s.h., iż pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewszczęcia postępowania układowego wierzyciel nie poniósł szkody, uwalnia pozwanego od odpowiedzialności tylko w razie przeprowadzenia dowodu, że wierzyciel nie uzyskałby zaspokojenia swej wierzytelności z powodu braku wystarczającego majątku, nawet gdyby wszczęto postępowanie upadłościowe lub układowe na skutek wniosku w tym przedmiocie, złożonego w czasie właściwym”.

Ogólne twierdzenie, że spółka i tak nie miała majątku, nie zamyka sprawy. Pozwany musi odtworzyć stan majątkowy spółki z chwili, w której powstał obowiązek złożenia wniosku, i pokazać, jak wyglądałby podział między wierzycieli. Bez sprawozdań finansowych, zestawień majątku i zwykle opinii biegłego taki zarzut się nie utrzymuje.

Jaką kwotę można zasądzić od członka zarządu?

Odpowiedzialność nie ogranicza się do samej należności głównej. Sąd Najwyższy w postanowieniu I CSK 2877/22 wskazał zakres tego roszczenia:

„Odpowiedzialnością członków zarządu na podstawie art. 299 k.s.h. są także objęte odsetki od wymagalnej wierzytelności pieniężnej przysługujące wierzycielowi od spółki, a także koszty procesu zasądzone w tytule egzekucyjnym wydanym przeciwko spółce oraz koszty postępowania egzekucyjnego umorzonego z powodu bezskuteczności egzekucji. Kwoty te łącznie wchodzą w skład należnego wierzycielowi odszkodowania”.

Osobną kategorią są odsetki za opóźnienie samego członka zarządu w zapłacie odszkodowania. Tych dwóch grup odsetek nie wolno mieszać. Odsetki należne od spółki wchodzą do kwoty odszkodowania, a odsetki obciążające członka zarządu biegną od wymagalności roszczenia z art. 299 k.s.h., którą ustala się według art. 455 k.c., czyli od wezwania do zapłaty.

Czy członek zarządu może podważać dług spółki?

Zależy od tego, skąd pochodzi tytuł egzekucyjny. Gdy jest to prawomocne orzeczenie sądu wydane przeciwko spółce, pozwany członek zarządu nie może w swoim procesie kwestionować istnienia zobowiązania. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 8 kwietnia 2021 r., sygn. akt VII AGa 388/20, przyjął, że w procesie przeciwko członkowi zarządu niedopuszczalne jest kwestionowanie zobowiązania spółki ani podnoszenie zarzutów zmierzających do wykazania niezasadności tytułu egzekucyjnego wydanego przeciwko spółce przez sąd.

Inaczej wygląda sytuacja przy tytułach niepochodzących od sądu. Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 10 listopada 2022 r., sygn. akt I CSK 1854/22, wskazał:

„W odniesieniu do tytułów egzekucyjnych niepochodzących od sądu tezy o takim związaniu zbudować nie sposób. Ewentualne ograniczenia konstruowane na bazie art. 365 i 366 k.p.c. nie mają wówczas zastosowania. Otwarta jest zatem możliwość podnoszenia przez członka zarządu zarzutów dotyczących istnienia zobowiązania stwierdzonego takim tytułem egzekucyjnym”.

Dla wierzyciela wniosek jest prosty: prawomocny wyrok albo nakaz zapłaty daje mocniejszą pozycję niż akt notarialny z poddaniem się egzekucji czy wyciąg z listy wierzytelności.

W jakim terminie przedawnia się roszczenie z art. 299 k.s.h.?

Skoro odpowiedzialność ma charakter deliktowy, sądy stosują do przedawnienia art. 442¹ § 1 k.c. i przyjmują termin trzech lat. Bieg tego terminu nie zaczyna się jednak od wymagalności roszczenia wobec spółki, lecz od chwili, w której wierzyciel dowiedział się o szkodzie i o osobie zobowiązanej – co w praktyce oznacza dzień, w którym dowiedział się o bezskuteczności egzekucji przeciwko spółce. Stanowisko to omawia M. Dumkiewicz w komentarzu do art. 299 k.s.h. (Kodeks spółek handlowych. Komentarz aktualizowany, LEX/el. 2026), wskazując na ujednoliconą linię orzeczniczą Sądu Najwyższego, w tym uchwałę składu siedmiu sędziów z dnia 7 listopada 2008 r., sygn. akt III CZP 72/08.

W doktrynie zgłaszane jest stanowisko odmienne. A. Kidyba, w komentarzu do art. 299 k.s.h. (Komentarz aktualizowany do art. 1–300 Kodeksu spółek handlowych, LEX/el. 2025), kwestionuje przydatność art. 442¹ k.c. i opowiada się za sześcioletnim terminem ogólnym z art. 118 k.c., wskazując między innymi, że kodeks spółek handlowych uregulował trzyletnie przedawnienie roszczeń wobec funkcjonariuszy spółki w art. 297 k.s.h., umieszczonym przed art. 299. Praktyka sądowa idzie jednak drogą trzyletnią, dlatego dla wierzyciela liczy się data uzyskania wiedzy o bezskuteczności egzekucji.

Dłuższy termin z art. 442¹ § 2 k.c. wymaga wykazania, że szkoda wynikła z przestępstwa, na przykład z art. 586 k.s.h. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 września 2021 r., sygn. akt IV CSKP 29/21, postawił tu wysoką poprzeczkę:

„Nie każde zachowanie członka zarządu spółki, które uzasadnia jego odpowiedzialność na podstawie art. 299 k.s.h., może i musi być kwalifikowane jako przestępstwo z art. 586 k.s.h. […] Ciężar wykazania okoliczności warunkujących uznanie zachowanie członka zarządu za przestępstwo z art. 586 k.s.h., spoczywa na powodzie, który dowodząc, że zachowanie pozwanego wypełnia znamiona przestępstwa, zamierza skorzystać z dłuższego okresu przedawnienia roszczenia”.

Co robić po otrzymaniu pozwu albo po bezskutecznej egzekucji?

Członek zarządu, który dostał pozew z art. 299 k.s.h., ma do przeanalizowania kilka konkretnych rzeczy: datę powstania podstawy zobowiązania w zestawieniu z okresem swojej kadencji, moment utraty przez spółkę zdolności do płacenia wymagalnych zobowiązań, dokumentację finansową z tego okresu oraz to, czy ktokolwiek – w tym wierzyciel – złożył wniosek o upadłość. Wysokość roszczenia bywa też zawyżona przez nieprawidłowe naliczenie odsetek od odszkodowania.

Wierzyciel po umorzeniu egzekucji powinien z kolei sprawdzić skład zarządu w okresie powstania jego wierzytelności i pilnować trzyletniego terminu, który biegnie od dowiedzenia się o bezskuteczności egzekucji. Zwlekanie z pozwem to najczęstsza przyczyna przegranych spraw z tego przepisu.

Kancelaria OWO prowadzi sprawy z zakresu odpowiedzialności członków zarządu spółek kapitałowych, reprezentując zarówno wierzycieli dochodzących zapłaty, jak i osoby pozwane na podstawie art. 299 k.s.h. Jeżeli potrzebujesz oceny swojej sytuacji prawnej lub pomocy w prowadzeniu takiej sprawy, zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią w Jeleniej Górze.

Zadatek i zaliczka bywają w umowach traktowane jako synonimy, a w tytułach przelewów używane wymiennie z „przedpłatą" czy „rezerwacją". Z punktu widzenia rozliczenia wykonanej umowy rzeczywiście niczym się nie różnią — obie kwoty zalicza się na poczet ceny lub wynagrodzenia. Rozbieżność ujawnia się dopiero w razie niewykonania umowy i dotyczy wówczas nie tylko wysokości zwracanej kwoty, ale też rozkładu ciężaru dowodu oraz tego, czy strona uprawniona musi w ogóle wykazywać szkodę.

Charakter prawny zadatku

Zadatek jest dodatkowym zastrzeżeniem umownym o charakterze akcesoryjnym — nie występuje samodzielnie, lecz zawsze przy określonej umowie głównej, najczęściej przedwstępnej, sprzedaży, o dzieło lub o roboty budowlane. Jego skutki określa art. 394 Kodeksu cywilnego:

„§ 1. W braku odmiennego zastrzeżenia umownego albo zwyczaju zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej.

§ 2. W razie wykonania umowy zadatek ulega zaliczeniu na poczet świadczenia strony, która go dała; jeżeli zaliczenie nie jest możliwe, zadatek ulega zwrotowi.

§ 3. W razie rozwiązania umowy zadatek powinien być zwrócony, a obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej odpada. To samo dotyczy wypadku, gdy niewykonanie umowy nastąpiło wskutek okoliczności, za które żadna ze stron nie ponosi odpowiedzialności albo za które ponoszą odpowiedzialność obie strony".

Przepis ten jest regułą interpretacyjną — otwierająca go klauzula „w braku odmiennego zastrzeżenia umownego albo zwyczaju" oznacza, że strony mogą ukształtować skutki wpłaty odmiennie. Mogą wyłączyć obowiązek zwrotu w podwójnej wysokości, ograniczyć działanie zadatku do wskazanych przypadków niewykonania umowy albo nadać zaliczce cechy zbliżone do zadatku. Art. 394 k.c. wchodzi w grę dopiero wtedy, gdy umowa milczy.

Zadatek pełni dwie funkcje. Dyscyplinującą — obie strony ryzykują majątkowo, jeżeli od umowy się uchylą. Oraz kompensacyjną, zbliżoną do zryczałtowanego odszkodowania: uprawniony zatrzymuje otrzymaną kwotę albo żąda jej dwukrotności niezależnie od tego, czy poniósł jakąkolwiek szkodę i w jakiej wysokości. To zwolnienie z dowodzenia szkody odróżnia zadatek od odpowiedzialności odszkodowawczej na zasadach ogólnych z art. 471 k.c.

Przedmiotem zadatku nie musi być suma pieniężna. Przepis mówi o zadatku „danym", co obejmuje również rzeczy oznaczone co do gatunku, choć w praktyce obrotu zadatek rzeczowy występuje rzadko.

Przesłanki skorzystania z zadatku

Uprawnienie z art. 394 § 1 k.c. nie aktualizuje się automatycznie z chwilą, w której kontrahent przestaje wykonywać umowę. Muszą wystąpić łącznie trzy elementy.

Po pierwsze, niewykonanie umowy. Przepis mówi o niewykonaniu, nie o nienależytym wykonaniu. Opóźnienie w wykonaniu, wady przedmiotu świadczenia czy częściowe spełnienie zobowiązania nie mieszczą się wprost w tej hipotezie i rozliczane są na zasadach ogólnych albo na podstawie zastrzeżonej kary umownej.

Po drugie, odpowiedzialność drugiej strony za to niewykonanie. Wynika to z § 3, który przy okolicznościach niezawinionych przez którąkolwiek ze stron albo zawinionych przez obie nakazuje zwrot zadatku w wysokości pojedynczej i znosi obowiązek zapłaty sumy dwukrotnie wyższej.

Po trzecie, odstąpienie od umowy. Zatrzymanie zadatku albo żądanie jego dwukrotności wymaga uprzedniego złożenia drugiej stronie oświadczenia o odstąpieniu. Ustawodawca zwalnia jedynie z obowiązku wyznaczenia terminu dodatkowego, o którym mowa w art. 491 § 1 k.c. — samego odstąpienia nie zastępuje.

Uprawnień z zadatku nie da się przy tym łączyć z żądaniem wykonania umowy. Odstąpienie wywołuje skutek wsteczny, umowę traktuje się jak niezawartą, a obowiązek świadczenia odpada. Wierzyciel musi więc wybrać: albo dochodzi wykonania zobowiązania i ewentualnego odszkodowania za zwłokę, albo odstępuje i rozlicza zadatek.

Zadatek „dany przy zawarciu umowy" – spór o charakter realny

Art. 394 § 1 k.c. wiąże skutki zadatku z jego daniem przy zawarciu umowy. W obrocie kwota rzadko przechodzi z rąk do rąk w chwili podpisania — strony umawiają się na przelew w terminie kilku dni. Powstaje wtedy pytanie, czy późniejsza wpłata jest jeszcze zadatkiem w rozumieniu tego przepisu, czy tylko zaliczką pozbawioną skutków z art. 394 k.c.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 marca 2007 r., sygn. akt II CSK 479/06, przyjął, że kwota zapłacona dopiero po zawarciu umowy przedwstępnej sprzedaży nie może być uznana za zadatek w rozumieniu art. 394 k.c., a jedynie za świadczenie na poczet ceny. Stanowisko to nawiązuje do wcześniejszego wyroku z dnia 7 października 1999 r., sygn. akt I CKN 262/98, w którym Sąd Najwyższy wskazał, że zadatek jest zastrzeżeniem zamieszczonym w zawartej umowie, różniącym się od innych jej postanowień tym, że jego skuteczność zależy od dania pieniędzy lub rzeczy. Zadatek ma więc charakter realny.

W wyroku z dnia 8 lutego 2008 r., sygn. akt I CSK 328/07, Sąd Najwyższy podszedł do zagadnienia inaczej, wychodząc od dyspozytywnego charakteru art. 394 § 1 k.c. Skoro przepis jest regułą wykładni stosowaną wtedy, gdy strony same nie przesądziły znaczenia wpłaty, nic nie stoi na przeszkodzie, aby ustaliły w umowie, że kwota mająca stanowić zadatek zostanie przekazana kontrahentowi w uzgodnionym terminie już po jej zawarciu, przelewem na rachunek. Wykluczenie takiej możliwości narażałoby strony na utrudnienia przy transakcjach o znacznej wartości, gdzie rozliczenie gotówkowe przy podpisaniu umowy jest niepraktyczne lub niedopuszczalne.

Wniosek praktyczny z obu orzeczeń jest ten sam: wpłata dokonana po zawarciu umowy wywoła skutki zadatku tylko wtedy, gdy strony wyraźnie tak postanowiły. Milczenie umowy o terminie i charakterze wpłaty oznacza ryzyko zakwalifikowania jej jako zwykłego świadczenia na poczet ceny.

Ryzyko interpretacyjne eliminuje się redakcją umowy. Wystarczy wskazać termin zapłaty i wprost przesądzić, jakie skutki strony wiążą z wpłatą — z odwołaniem do art. 394 k.c. albo przez opisanie tych skutków wprost w treści zastrzeżenia.

Zaliczka i podstawa jej zwrotu

Zaliczka nie ma w Kodeksie cywilnym odrębnej regulacji. Ustawodawca posługuje się tym pojęciem w kontekstach szczególnych — jak art. 743 k.c., dotyczący zaliczki na wydatki przyjmującego zlecenie — nie tworzy jednak ogólnej instytucji o własnych skutkach. Zaliczka jest po prostu częściowym spełnieniem świadczenia pieniężnego przed terminem wymagalności całości.

Konsekwencją braku odrębnej regulacji jest to, że o zwrocie zaliczki decydują przepisy ogólne. Jeżeli umowa nie dochodzi do skutku, zamierzony cel świadczenia nie zostaje osiągnięty, a wpłacona kwota staje się świadczeniem nienależnym w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. Wpłacającemu przysługuje roszczenie o jej zwrot na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Jeżeli natomiast doszło do odstąpienia od umowy wzajemnej, podstawą rozliczenia jest art. 494 k.c., zgodnie z którym strona odstępująca zwraca wszystko, co otrzymała, i może żądać naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania.

Zwrot obejmuje pełną kwotę, bez możliwości jej ograniczenia na podstawie art. 409 k.c. Przyjmujący wpłatę nie obroni się twierdzeniem, że korzyść zużył — wie bowiem od początku, że zobowiązanie, na poczet którego otrzymał pieniądze, jeszcze nie powstało, i powinien liczyć się z obowiązkiem zwrotu już od chwili ich otrzymania (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2007 r., sygn. akt III CZP 3/07). Obowiązek zwrotu powstaje niezależnie od przyczyny niezawarcia umowy przyrzeczonej — także wtedy, gdy odpowiedzialność za to ponosi strona, która wpłaty dokonała.

Zaliczka wraca zatem w wysokości nominalnej, niezależnie od tego, która strona doprowadziła do zerwania umowy. Nie zabezpiecza wykonania zobowiązania i nie dyscyplinuje kontrahenta — z perspektywy przyjmującego jest formą finansowania realizacji umowy, z perspektywy wpłacającego wyłącznie przesunięciem terminu zapłaty.

Strona, która zaliczkę przyjęła, nie jest przy tym bezbronna. Może dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych za koszty poniesione w wykonaniu umowy i przedstawić tę wierzytelność do potrącenia z roszczeniem o zwrot zaliczki. Różnica względem zadatku polega na tym, że musi te koszty wykazać co do zasady i co do wysokości.

Skutki niewykonania umowy – zestawienie

Niewykonanie z przyczyn obciążających wpłacającego. Zadatek — druga strona odstępuje od umowy i zatrzymuje otrzymaną kwotę. Zaliczka — podlega zwrotowi, z możliwością potrącenia udokumentowanych kosztów.

Niewykonanie z przyczyn obciążających przyjmującego wpłatę. Zadatek — wpłacający odstępuje i żąda sumy dwukrotnie wyższej. Zaliczka — zwrot w wysokości nominalnej, roszczenia dalej idące wymagają wykazania szkody na zasadach ogólnych.

Rozwiązanie umowy albo niewykonanie z przyczyn nieobciążających żadnej ze stron lub obciążających obie. Zadatek — zwrot w wysokości pojedynczej, obowiązek zapłaty podwójnej kwoty odpada (art. 394 § 3 k.c.). Zaliczka — zwrot w wysokości nominalnej.

Trzeci wariant w praktyce rozstrzyga większość sporów o podwójny zadatek. Nabywca, który nie uzyskał kredytu, sprzedawca, który nie zdołał uregulować stanu prawnego nieruchomości, wykonawca dotknięty zdarzeniem losowym — w każdym z tych przypadków kluczowa jest ocena, czy okoliczność uniemożliwiająca wykonanie umowy obciąża którąkolwiek ze stron. Od tej oceny, a nie od samego faktu niedojścia umowy do skutku, zależy wynik sprawy.

Rozkład ciężaru dowodu

Zgodnie z art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na tym, kto z niego wywodzi skutki prawne. W sprawie o zapłatę sumy dwukrotnie wyższej powód wykazuje: zawarcie umowy z zastrzeżeniem zadatku, danie zadatku, niewykonanie umowy przez pozwanego oraz złożenie oświadczenia o odstąpieniu. Nie wykazuje natomiast szkody — i to jest zasadnicza korzyść procesowa tej konstrukcji.

Pozwany broni się przede wszystkim na płaszczyźnie § 3, wykazując, że do niewykonania umowy doszło z przyczyn, za które nie ponosi odpowiedzialności, albo że odpowiedzialność ponoszą obie strony. Drugą linią obrony bywa kwestionowanie charakteru wpłaty — twierdzenie, że mimo użytej nazwy strony zastrzegły zaliczkę, albo że kwota nie została dana przy zawarciu umowy.

W sprawie o zwrot zaliczki konstrukcja jest prostsza: powód wykazuje wpłatę i to, że umowa nie została wykonana. Ciężar wykazania okoliczności uzasadniających zatrzymanie części kwoty przechodzi wówczas na pozwanego.

Redakcja zastrzeżenia w umowie

Nazwa użyta przez strony ma znaczenie dowodowe, ale sporu nie zamyka. Posłużenie się słowem „zaliczka" przemawia za wolą wyłączenia skutków z art. 394 k.c., posłużenie się słowem „zadatek" — za wolą ich zastosowania. Sąd bada jednak całość postanowień umowy oraz okoliczności jej zawarcia, zgodnie z regułami wykładni oświadczeń woli z art. 65 k.c. Zdarza się, że wpłata nazwana zadatkiem zostaje zakwalifikowana jako zaliczka i odwrotnie.

Poprawnie zredagowane zastrzeżenie określa: wysokość kwoty, termin i sposób jej zapłaty, wyraźne wskazanie, że stanowi ona zadatek w rozumieniu art. 394 k.c., oraz skutki niewykonania umowy przez każdą ze stron. Przy umowach o dłuższym horyzoncie realizacji warto dodać katalog okoliczności, które strony traktują jako obciążające konkretną stronę — ogranicza to późniejszy spór na tle § 3.

Kodeks nie limituje wysokości zadatku, w praktyce obrotu przyjmuje się przedział od kilkunastu do trzydziestu procent ceny lub wynagrodzenia. Zawyżenie tej kwoty bywa jednak dla strony pułapką. Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 8 marca 2007 r., sygn. akt III CZP 3/07, wskazał, że gdy wpłata zbliża się do pełnej ceny z umowy przyrzeczonej albo jest jej równa, prawidłowa wykładnia porozumienia stron prowadzi w wielu przypadkach do uznania jej za zaliczkę na poczet ceny lub za uiszczoną z góry całą cenę — nawet jeżeli strony nazwały ją zadatkiem.

Skutek jest odwrotny do zamierzonego: strona, która zażądała wysokiej wpłaty licząc na mocne zabezpieczenie, może się przekonać, że sąd zakwalifikował ją jako zwykłą zaliczkę i uprawnienie do jej zatrzymania w ogóle nie powstało.

W obrocie konsumenckim dochodzi dodatkowe ograniczenie. Zastrzeżenie ukształtowane jednostronnie na korzyść przedsiębiorcy — na przykład przewidujące przepadek wpłaty konsumenta przy jednoczesnym wyłączeniu obowiązku zwrotu w podwójnej wysokości — może zostać uznane za niedozwolone postanowienie umowne w rozumieniu art. 385¹ k.c. i nie wiązać konsumenta.

Przedawnienie roszczeń

Przy umowie przedwstępnej terminy przedawnienia roszczeń o zwrot zadatku i o zwrot zaliczki są różne — i to rozróżnienie bywa dla stron najbardziej dotkliwe.

Zadatek – roczny termin z art. 390 § 3 k.c.

Roszczenia z tytułu zadatku zastrzeżonego w umowie przedwstępnej mieszczą się w pojęciu roszczeń z umowy przedwstępnej i podlegają rocznemu terminowi przedawnienia z art. 390 § 3 k.c., liczonemu od dnia, w którym umowa przyrzeczona miała być zawarta. Tak przyjął Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 21 listopada 2006 r., sygn. akt III CZP 102/06.

Zaliczka – terminy ogólne z art. 118 k.c.

Inaczej roszczenie o zwrot zaliczki. Ma ono charakter roszczenia o zwrot świadczenia nienależnego i nie wchodzi w zakres stosunku wynikającego z umowy przedwstępnej, lecz opiera się na przepisach o bezpodstawnym wzbogaceniu. Z tego względu nie przedawnia się z upływem terminu rocznego z art. 390 § 3 k.c., lecz w terminach ogólnych z art. 118 k.c. (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2007 r., sygn. akt III CZP 3/07).

Terminy ogólne z art. 118 k.c. po nowelizacji obowiązującej od 9 lipca 2018 r. wynoszą sześć lat, a dla roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej — trzy lata, przy czym koniec terminu przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, o ile termin nie jest krótszy niż dwa lata. Zobowiązanie do zwrotu zaliczki ma charakter bezterminowy, więc staje się wymagalne niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do zapłaty (art. 455 k.c.).

Konsekwencja praktyczna jest taka, że strona umowy przedwstępnej, która zwleka z dochodzeniem podwójnego zadatku dłużej niż rok od terminu zawarcia umowy przyrzeczonej, naraża się na skuteczny zarzut przedawnienia — nawet jeżeli roszczenie o zwrot pozostałych wpłaconych kwot pozostaje w tym czasie w pełni aktualne.

Dochodzenie zwrotu w praktyce

Postępowanie przedsądowe otwiera wezwanie do zapłaty ze wskazaniem podstawy roszczenia: przy zadatku — oświadczenia o odstąpieniu od umowy i art. 394 § 1 k.c., przy zaliczce — art. 410 § 2 k.c. albo art. 494 k.c. Wezwanie wyznacza moment, od którego dłużnik pozostaje w opóźnieniu, co przesądza o początku biegu odsetek ustawowych za opóźnienie z art. 481 k.c.

Samo oświadczenie o odstąpieniu należy złożyć w sposób umożliwiający wykazanie jego dojścia do adresata — art. 61 § 1 k.c. wiąże skuteczność oświadczenia woli z chwilą, w której doszło ono do drugiej strony w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. List polecony za potwierdzeniem odbioru pozostaje najprostszym rozwiązaniem dowodowym.

Najtrudniejsze dowodowo są sytuacje, w których strony nie zawarły umowy na piśmie, a jedynym śladem transakcji jest tytuł przelewu. Rozstrzygnięcie opiera się wtedy na zeznaniach stron i świadków oraz korespondencji poprzedzającej wpłatę, a wynik takiego postępowania trudno przewidzieć. Z tego względu zastrzeżenie zadatku ma sens wyłącznie w umowie utrwalonej na piśmie lub co najmniej w formie dokumentowej.

Kancelaria OWO w Jeleniej Górze świadczy pomoc prawną w sprawach cywilnych i gospodarczych — doradza przy zawieraniu umów, ocenia sytuację prawną klienta i reprezentuje go w postępowaniach sądowych. Jeżeli opisane zagadnienie dotyczy Państwa sprawy, zapraszamy do kontaktu z Kancelarią.

Sytuacja, w której działka nie ma dostępu do drogi publicznej, zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać — zwłaszcza po podziałach gruntów rolnych czy sprzedaży części nieruchomości. Prawo cywilne przewiduje na taki wypadek konkretne narzędzie: służebność drogi koniecznej. Wyjaśniamy, kiedy można jej żądać, jak przebiega postępowanie sądowe oraz co zrobić, gdy sąsiad, mimo ustanowionej już służebności, utrudnia korzystanie z przejazdu.

Czym jest droga konieczna?

Droga konieczna to służebność gruntowa (rzadziej — osobista), która ma zapewnić dostęp do drogi publicznej nieruchomości pozbawionej takiego dostępu albo mającej dostęp niewystarczający. W praktyce oznacza to prawo przejazdu lub przechodu przez cudzy grunt, ustanawiane za wynagrodzeniem na rzecz właściciela działki pozbawionej połączenia ze światem zewnętrznym. Instytucja ta dotyczy zarówno nieruchomości wiejskich (dojazd do pól, zabudowań gospodarskich), jak i miejskich — chodzi wtedy najczęściej o dostęp do domu, garażu czy lokalu.

Podstawę prawną stanowi art. 145 Kodeksu cywilnego:

Art. 145 Kodeksu cywilnego
§ 1. Jeżeli nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub do należących do tej nieruchomości budynków gospodarskich, właściciel może żądać od właścicieli gruntów sąsiednich ustanowienia za wynagrodzeniem potrzebnej służebności drogowej (droga konieczna).
§ 2. Przeprowadzenie drogi koniecznej nastąpi z uwzględnieniem potrzeb nieruchomości niemającej dostępu do drogi publicznej oraz z najmniejszym obciążeniem gruntów, przez które droga ma prowadzić. Jeżeli potrzeba ustanowienia drogi jest następstwem sprzedaży gruntu lub innej czynności prawnej, a między interesowanymi nie dojdzie do porozumienia, sąd zarządzi, o ile to jest możliwe, przeprowadzenie drogi przez grunty, które były przedmiotem tej czynności prawnej.
§ 3. Przeprowadzenie drogi koniecznej powinno uwzględniać interes społeczno-gospodarczy.

Nieruchomość, na rzecz której ustanawiana jest droga konieczna, nazywana jest nieruchomością władnącą, natomiast grunt, przez który ma przebiegać przejazd lub przechód — nieruchomością służebną (obciążoną).

Kiedy można mówić o braku „odpowiedniego dostępu” do drogi publicznej?

Ustawa posługuje się pojęciem „odpowiedniego dostępu”, które nie zostało w kodeksie zdefiniowane wprost i w praktyce bywa przedmiotem sporu. W orzecznictwie i doktrynie przyjmuje się, że brak odpowiedniego dostępu może przybrać trzy postaci:

Co istotne, „odpowiedni dostęp” nie musi oznaczać wyłącznie możliwości przejścia pieszo. Sąd Najwyższy przesądził, że powinien on obejmować także możliwość dojazdu pojazdem mechanicznym, chyba że sprzeciwiają się temu potrzeby nieruchomości władnącej, ukształtowanie terenu lub interes społeczno-gospodarczy (uchwała SN z 14.05.2014 r., III CZP 14/14). Ocena, czy dostęp jest „odpowiedni”, zawsze wymaga wyważenia interesów wnioskodawcy oraz właścicieli gruntów, które miałyby zostać obciążone służebnością (postanowienie SN z 22.04.2024 r., I CSK 219/23).

Warto podkreślić, że roszczenie o ustanowienie drogi koniecznej nie ulega przedawnieniu — można je zgłosić w każdym czasie, niezależnie od tego, jak długo trwa stan braku dostępu.

Kto może żądać ustanowienia drogi koniecznej?

Legitymację czynną, czyli prawo do wystąpienia z żądaniem, mają:

Art. 146 Kodeksu cywilnego
Przepisy artykułu poprzedzającego stosuje się odpowiednio do samoistnego posiadacza nieruchomości; jednakże posiadacz może żądać tylko ustanowienia służebności osobistej.

Posiadacz samoistny — czyli osoba faktycznie władająca gruntem jak właściciel, choć nią formalnie nie będąca (typowy przykład to spadkobierca korzystający z nieruchomości przed zakończeniem postępowania spadkowego), może żądać wyłącznie ustanowienia służebności osobistej. Różni się ona od służebności gruntowej tym, że jest związana z konkretną osobą, a nie z każdoczesnym właścicielem nieruchomości władnącej — wygasa więc najpóźniej z chwilą śmierci uprawnionego i nie podlega dziedziczeniu ani zbyciu. Z żądaniem opartym na art. 146 posiadacz samoistny może wystąpić przede wszystkim wtedy, gdy sam właściciel nie chce lub nie może wystąpić o służebność gruntową na podstawie art. 145.

Prawa do żądania drogi koniecznej nie mają natomiast osoby, których tytuł do nieruchomości wynika jedynie z niezawartej w formie aktu notarialnego umowy przedwstępnej, ani współwłaściciele w relacjach między sobą, jeśli dokonali nieformalnego podziału nieruchomości do korzystania (tzw. podział quoad usum).

W jaki sposób powstaje służebność drogi koniecznej?

Ustanowienie drogi koniecznej może nastąpić na kilka sposobów:

W praktyce najwięcej pytań budzi ścieżka sądowa, ponieważ to ona ma zastosowanie w sytuacjach spornych — a więc tam, gdzie porozumienie z sąsiadem okazuje się niemożliwe.

Jak wygląda postępowanie sądowe o ustanowienie drogi koniecznej?

Sprawa toczy się w trybie postępowania nieprocesowego przed sądem rejonowym właściwym dla położenia nieruchomości. Uczestnikami postępowania są nie tylko strony wskazane we wniosku, ale wszyscy właściciele gruntów, przez które teoretycznie mogłaby przebiegać droga konieczna — nawet jeśli wnioskodawca proponuje inny wariant przebiegu.

Z uwagi na konieczność ustalenia technicznych i ekonomicznych aspektów sprawy, sąd z reguły dopuszcza dowód z opinii biegłego geodety (dla wskazania możliwych wariantów przebiegu drogi) oraz biegłego rzeczoznawcy majątkowego (dla oszacowania wysokości należnego wynagrodzenia). Zazwyczaj przeprowadzane są także oględziny nieruchomości. To sprawia, że postępowania tego typu bywają czasochłonne — w sprawach z udziałem kilku uczestników mogą trwać nawet kilka lat. Opłata sądowa od wniosku o ustanowienie służebności drogi koniecznej wynosi obecnie 200 zł, jednak do tego należy doliczyć koszty opinii biegłych, które w typowej sprawie sięgają od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Sąd wydaje postanowienie, w którym określa przebieg drogi (z reguły na podstawie mapy geodezyjnej stanowiącej integralną część rozstrzygnięcia) oraz wysokość należnego wynagrodzenia. Na postanowienie przysługuje apelacja.

Jak sąd ustala przebieg drogi koniecznej?

Przepis art. 145 § 2 i 3 Kodeksu cywilnego formułuje dwie zasadnicze dyrektywy, którymi kieruje się sąd, wyznaczając przebieg służebności:

Sąd nie jest związany propozycją wnioskodawcy — może wyznaczyć przebieg drogi inaczej, niż ten pierwotnie proponował, jeżeli przemawiają za tym względy techniczne, ekonomiczne lub społeczne. W orzecznictwie podkreśla się, że przeprowadzenie drogi koniecznej przez nieruchomość, która została podzielona (i w wyniku tego podziału utraciła dostęp do drogi publicznej), jest zasadą, nawet jeśli powoduje to dla niej większy uszczerbek niż dla gruntów sąsiednich, chyba że jest to fizycznie niemożliwe albo ekonomicznie nieracjonalne (postanowienie SN z 5.04.2017 r., II CSK 476/16). Klauzula interesu społeczno-gospodarczego pozwala sądowi dodatkowo korygować rozstrzygnięcie w oparciu o zasady współżycia społecznego i dobre obyczaje sąsiedzkie (postanowienie SN z 21.03.2025 r., II CSKP 695/23).

Wynagrodzenie za ustanowienie drogi koniecznej

Ustanowienie służebności drogi koniecznej następuje za wynagrodzeniem, niezależnie od tego, czy właściciel nieruchomości obciążonej poniósł z tego tytułu jakąkolwiek szkodę. Ustawa celowo posługuje się pojęciem ​wynagrodzenia​, a nie ​odszkodowania​ - chodzi bowiem o ekwiwalent za trwałe znoszenie cudzego przejazdu lub przechodu przez własny grunt, a nie wyłącznie o wyrównanie konkretnej straty majątkowej. Przy ustalaniu jego wysokości bierze się pod uwagę zarówno korzyść, jaką odnosi nieruchomość władnąca, jak i niedogodności ponoszone przez właściciela gruntu obciążonego (postanowienie SN z 15.09.2016 r., I CSK 568/15).

Wynagrodzenie może mieć postać jednorazowej kwoty pieniężnej albo świadczeń okresowych (np. płatnych rocznie), a w wyjątkowych sytuacjach, także postać niepieniężną. Wysokość wynagrodzenia ustala sąd na podstawie opinii biegłego, który uwzględnia m.in. wartość rynkową gruntu, zakres ograniczenia możliwości korzystania z niego oraz wzrost wartości nieruchomości władnącej. Jeżeli wynagrodzenie zostało ustalone w formie świadczeń okresowych, może zostać zmienione w razie istotnej zmiany stosunków (wyrok SA w Łodzi z 4.04.2013 r., I ACa 1276/12). Roszczenie o wynagrodzenie przedawnia się po 6 latach, a poszczególne raty po 3 latach.

Odrębną kwestią są koszty utrzymania drogi (utwardzenie nawierzchni, naprawy, ewentualne urządzenia jak brama czy mostek) — co do zasady obciążają one właściciela nieruchomości władnącej, czyli tego, kto z drogi faktycznie korzysta.

Sąsiad utrudnia korzystanie z już ustanowionej drogi koniecznej — jak się bronić?

Ustanowienie służebności to niestety nie zawsze koniec problemów. W praktyce zdarza się, że właściciel nieruchomości obciążonej, zwłaszcza po zmianie właściciela, ogranicza lub utrudnia przejazd: stawia szlaban, ogrodzenie, składuje materiały na drodze albo obsadza ją roślinnością zwężającą pas przejazdu. Tego rodzaju działania są bezprawne, ponieważ służebność obciąża nieruchomość, a nie osobę jej właściciela — każdy kolejny właściciel gruntu służebnego musi ją respektować w zakresie, w jakim została ustanowiona (aktem notarialnym, orzeczeniem sądu lub wpisem w księdze wieczystej).

Podstawowym środkiem ochrony jest roszczenie negatoryjne. Zgodnie z art. 251 Kodeksu cywilnego do ochrony ograniczonych praw rzeczowych, w tym służebności, stosuje się odpowiednio przepisy o ochronie własności, w tym art. 222 § 2:

Art. 222 § 2 w związku z art. 251 Kodeksu cywilnego
Art. 222 § 2. Przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przysługuje właścicielowi roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń.
Art. 251. Do ochrony praw rzeczowych ograniczonych stosuje się odpowiednio przepisy o ochronie własności.

Na tej podstawie uprawniony może żądać przywrócenia stanu zgodnego z prawem (np. usunięcia ogrodzenia, przesunięcia bramy, rozebrania przeszkody) oraz zaniechania dalszych naruszeń na przyszłość. Co istotne, roszczenie to jako dotyczące prawa rzeczowego związanego z nieruchomością, nie ulega przedawnieniu.

Zanim sprawa trafi do sądu, warto podjąć kilka kroków:

W sytuacjach, w których uprawniony faktycznie i nieprzerwanie korzystał z przejazdu, a naruszenie miało miejsce niedawno, warto rozważyć równolegle ochronę posesoryjną, opartą na przepisach o posiadaniu (art. 344 i 352 k.c.). Jej zaletą jest szybkość — sąd bada wyłącznie ostatni stan posiadania i sam fakt naruszenia, bez rozstrzygania sporu o istnienie prawa. Ma ona jednak istotne ograniczenie czasowe: roszczenie o ochronę posiadania wygasa, jeżeli nie zostanie zgłoszone w ciągu roku od chwili naruszenia, w przeciwieństwie do roszczenia negatoryjnego, które przedawnieniu nie podlega.

Zmiana i wygaśnięcie służebności drogi koniecznej

Stosunki między właścicielami nieruchomości władnącej i obciążonej nie są zamrożone raz na zawsze. Ustawa przewiduje kilka mechanizmów pozwalających dostosować lub zakończyć służebność:

Właściciel nieruchomości władnącej nie ma natomiast prawa domagać się jednostronnej zmiany przebiegu czy zakresu służebności — może to nastąpić wyłącznie w drodze umowy albo orzeczenia sądu wydanego na żądanie właściciela gruntu obciążonego.

Jeśli Twoja działka nie ma dostępu do drogi publicznej albo sąsiad utrudnia korzystanie z już ustanowionej służebności, warto ocenić sprawę z pomocą prawnika jeszcze przed skierowaniem jej do sądu. Kancelaria OWO Adwokaci w Jeleniej Górze prowadzi sprawy o ustanowienie, zmianę i ochronę służebności drogi koniecznej — zarówno na etapie negocjacji z sąsiadem, jak i przed sądem. Zapraszamy do kontaktu.

Przepadek to dotkliwy środek, pozbawia właściciela rzeczy na rzecz Skarbu Państwa. Zdarza się jednak, że orzeczenie o przepadku zostaje później uchylone, a osoba uprawniona powinna odzyskać swoje mienie. Co w sytuacji, gdy rzeczy nie ma już fizycznie, bo państwo zdążyło ją sprzedać? Wówczas pojawia się roszczenie o odszkodowanie. Poniżej wyjaśniamy, na jakiej podstawie i w jakiej wysokości można go dochodzić.

Czym jest przepadek i kiedy może zostać uchylony

Przepadek polega na odebraniu określonego składnika mienia i przeniesieniu go na rzecz Skarbu Państwa. Może dotyczyć przedmiotów pochodzących z przestępstwa, narzędzi służących do jego popełnienia, korzyści majątkowych, a także dowodów rzeczowych zabezpieczonych w toku postępowania. W praktyce przepadek bywa orzekany m.in. co do pojazdów, sprzętu elektronicznego, gotówki czy innych wartościowych rzeczy.

Orzeczenie o przepadku nie zawsze jest ostateczne. Może zostać uchylone, na przykład na skutek apelacji, kasacji rozpoznanej przez Sąd Najwyższy, wznowienia postępowania albo w wyniku powództwa o zwolnienie rzeczy spod egzekucji. Jeżeli do tego dojdzie, podstawa pozbawienia właściciela mienia znika, a stan prawny powinien wrócić do punktu wyjścia, rzecz należy oddać uprawnionemu.

Zwrot rzeczy po uchyleniu przepadku

Zasada jest prosta: skoro orzeczenie o przepadku upadło, mienie wraca do osoby uprawnionej. Reguluje to przepis prawa karnego wykonawczego.

Art. 192 § 1 k.k.w. – zwrot mienia i odpowiedzialność Skarbu Państwa

„W razie uchylenia orzeczenia o przepadku, jego darowania lub zwolnienia rzeczy w wyniku wniesionego powództwa, składniki mienia przejęte w toku wykonania przepadku zwraca się uprawnionemu, a w razie niemożności zwrotu Skarb Państwa odpowiada za szkodę, którą poniósł uprawniony.”

Przepis ten zawiera dwie reguły. Po pierwsze, rzecz oddaje się w naturze, jeśli wciąż istnieje i jest w dyspozycji organu. Po drugie, jeśli zwrot w naturze nie jest możliwy, w grę wchodzi odpowiedzialność odszkodowawcza. Druga sytuacja jest typowa wtedy, gdy organ wykonujący przepadek zdążył już rzecz spieniężyć.

Gdy zwrotu nie da się wykonać – odpowiedzialność odszkodowawcza

Mechanizm wygląda następująco. Po uprawomocnieniu się przepadku jego wykonanie przekazywane jest organowi egzekucyjnemu, którym najczęściej jest naczelnik urzędu skarbowego. Organ ten przejmuje rzecz, zleca jej wycenę i sprzedaje, zwykle w drodze licytacji publicznej. Jeżeli później przepadek zostaje uchylony, a sąd nakazuje zwrot rzeczy, okazuje się, że zwrot w naturze jest już obiektywnie niemożliwy, bo przedmiot fizycznie nie istnieje w majątku państwa. Wtedy aktualizuje się obowiązek naprawienia szkody.

Co ważne, ta odpowiedzialność ma charakter szczególny i opiera się na zasadzie ryzyka. Dla jej powstania nie trzeba wykazywać, że organ działał bezprawnie ani że doszło do zawinionego, niezgodnego z prawem orzeczenia. Wystarczy sam fakt uchylenia przepadku oraz niemożność zwrotu rzeczy. To istotna różnica w stosunku do ogólnych zasad odpowiedzialności państwa za szkody wyrządzone wykonywaniem władzy publicznej (art. 417 i nast. k.c.), gdzie kluczowa jest bezprawność. Tu jej udowadniać nie trzeba.

W kwestiach, których przepis prawa karnego wykonawczego nie reguluje, stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu cywilnego (art. 192 § 3 k.k.w.). Dla oceny roszczenia bez znaczenia pozostaje też, czy w danej sprawie mówimy o przepadku przedmiotu, przepadku mienia czy konfiskacie – chodzi o każde przejęcie składnika majątkowego na podstawie wyroku, który następnie upadł (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 18 sierpnia 2006 r., I ACa 529/06).

Jak ustalić wysokość odszkodowania

Wartość rynkowa, a nie cena z licytacji

Szkodą uprawnionego jest rzeczywista wartość rynkowa utraconej rzeczy, a nie kwota, jaką państwo uzyskało na licytacji. Cena licytacyjna jest z założenia zaniżona – wywołuje się ją zwykle od 75% wartości szacunkowej, a przy kolejnej licytacji nawet od połowy. Z natury rzeczy nie odzwierciedla ona prawdziwej wartości przedmiotu, dlatego nie może być miarą poniesionej szkody. W praktyce realną wartość ustala się w procesie najczęściej w oparciu o opinię biegłego sądowego.

Data, według której liczy się wartość

Skoro zwrot w naturze nie jest możliwy, wartość rzeczy ustala się według chwili, w której odpadła podstawa jej zatrzymania, czyli według daty uchylenia orzeczenia o przepadku. To wtedy powstaje szkoda i aktualizuje się odpowiedzialność Skarbu Państwa (por. wyrok Sądu Najwyższego z 3 marca 2006 r., II CSK 81/05).

Pełna kompensacja szkody – art. 361 k.c.

Odszkodowanie powinno w pełni pokryć uszczerbek poszkodowanego. Granice odpowiedzialności wyznacza Kodeks cywilny:

„§ 1. Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.”

„§ 2. W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.”

Z zasady pełnej kompensacji wynika praktyczny wniosek. Państwo nie może obniżać odszkodowania, powołując się na okoliczności, które samo wywołało swoimi działaniami władczymi. Przykładowo, jeżeli wycena pojazdu zostaje pomniejszona z powodu braku dokumentów, a brak ten wynika właśnie z zatrzymania rzeczy i objęcia jej procedurą przepadku, taka korekta nie powinna obciążać uprawnionego. Byłoby to czerpanie korzyści z następstw własnego, później uznanego za pozbawiony podstaw, działania.

Przeciwko komu skierować pozew

Podmiotem zobowiązanym do naprawienia szkody jest Skarb Państwa. W procesie cywilnym Skarb Państwa nie występuje jednak samodzielnie – reprezentuje go organ tej jednostki, z której działalnością wiąże się dochodzone roszczenie. W sprawach o równowartość mienia, którego przepadek wykonano przez sprzedaż, właściwym statio fisci jest co do zasady naczelnik urzędu skarbowego, który przejął rzecz i ją zbył (por. wyrok Sądu Najwyższego z 29 stycznia 2003 r., I CKN 1256/00 oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 18 sierpnia 2006 r., I ACa 529/06). Prawidłowe oznaczenie strony pozwanej ma znaczenie praktyczne – błąd w tym zakresie potrafi opóźnić sprawę.

Odsetki i koszty postępowania

Od należnej kwoty można dochodzić odsetek ustawowych za opóźnienie. Ich podstawą jest Kodeks cywilny:

„Jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.”

Odsetek żąda się zwykle od dnia, w którym powstała szkoda i zaktualizowała się odpowiedzialność państwa, czyli od daty uchylenia przepadku. Trzeba też pamiętać o opłacie sądowej od pozwu o zapłatę – wynosi ona co do zasady 5% wartości przedmiotu sporu. Przy ustalaniu kwoty roszczenia warto zachować ostrożność: zaniżenie pozbawia części należności, a zawyżenie może narazić na wyższe koszty. Dlatego często zastrzega się możliwość rozszerzenia powództwa po uzyskaniu opinii biegłego.

Podsumowanie

Uchylenie przepadku przywraca prawo do rzeczy. Jeśli mienia nie da się już zwrócić, bo zostało spieniężone, uprawniony nie zostaje z niczym – przysługuje mu odszkodowanie od Skarbu Państwa. Odpowiedzialność ta opiera się na zasadzie ryzyka, więc nie wymaga wykazywania bezprawności. Miarą szkody jest rzeczywista wartość rynkowa rzeczy z chwili uchylenia przepadku, a nie zaniżona cena z licytacji, przy czym odszkodowanie powinno w pełni pokryć poniesiony uszczerbek. Sprawy te bywają jednak złożone dowodowo i wymagają prawidłowego oznaczenia strony pozwanej oraz rzetelnej wyceny.

Jeśli orzeczono wobec Ciebie przepadek, który następnie został uchylony, a odzyskanie rzeczy okazało się niemożliwe, skontaktuj się z naszą kancelarią. Kancelaria OWO Adwokaci pomoże w dochodzeniu odszkodowania od Skarbu Państwa – od analizy sprawy i wyceny, przez przygotowanie pozwu o zapłatę, aż po reprezentację przed sądem. Zapraszamy do kontaktu.

Dzierżawa i najem to dwie odrębne umowy, które łatwo ze sobą pomylić – obie polegają na korzystaniu z cudzej rzeczy za wynagrodzeniem. Różni je jednak zakres uprawnień i charakter zobowiązań stron. Poniżej wyjaśniamy najważniejsze cechy umowy dzierżawy: czym jest, jak się różni od najmu, jakie prawa i obowiązki nakłada na strony i kiedy można ją wypowiedzieć.

Czym jest umowa dzierżawy?

Przez dzierżawę rozumie się umowę wzajemną, w której wydzierżawiający zobowiązuje się oddać dzierżawcy rzecz lub prawo do używania i pobierania pożytków przez czas oznaczony lub nieoznaczony, a dzierżawca zobowiązuje się płacić wydzierżawiającemu czynsz (art. 693 § 1, art. 709 k.c.).

Ten typ umowy jest bardzo podobny do najmu i dlatego ustawodawca generalnie odsyła do przepisów o najmie, które do dzierżawy stosuje się odpowiednio, poprzestając jedynie na uregulowaniu prawnych elementów dzierżawy związanych ze swoistymi jej cechami (art. 694 k.c.).

Różnice między najmem i dzierżawą

Umowa dzierżawy różni się od najmu przede wszystkim tym, że dzierżawca jest uprawniony nie tylko do używania przedmiotu dzierżawy, ale i do pobierania z niego pożytków – zarówno naturalnych, jak i cywilnych (por. art. 53 k.c. – pożytek cywilny to np. czynsz). W związku z tym, przedmiotem dzierżawy mogą być jedynie takie rzeczy, które dają pożytki, a i prawa o takich samych właściwościach. Najdonioślejszym z punktu widzenia społeczno-gospodarczego przedmiotem dzierżawy są grunty rolne, do których odnosi się szereg szczególnych regulacji.

Inne przedmioty dzierżawy: przedsiębiorstwo, zwierzęta dające pożytki naturalne, torfowisko, glinianki, prawo polowania czy łowienia, papiery wartościowe, prawo do patentu, wzory użytkowego.

Okres związania – na jak długo można zawrzeć umowę dzierżawy?

Podobnie jak najem, również dzierżawę można zawrzeć na czas oznaczony lub nieoznaczony. Z uwagi na gospodarczą funkcję dzierżawy stosunek ten został ukształtowany jako trwalszy od najmu. Maksymalny termin związania stron jest oznaczony na 30 lat (dla najmu zasadniczo wynosi 10 lat – art. 661 k.c.); po upływie tego terminu – zgodnie z art. 695 § 1 k.c. – dzierżawę zawartą na czas dłuższy poczytuje się za zawartą na czas nieoznaczony.

Ocena zastrzeżonej w umowie dzierżawy możliwości jej wypowiedzenia, gdy dzierżawę ustanawia się na czas oznaczony, powinna uwzględniać konstrukcję wprowadzoną w przepisach o najmie (art. 673 § 3 w zw. z art. 694 k.c.), pozwalającą – w wypadkach określonych w umowie – na wypowiedzenie najmu zawartego na czas oznaczony.

Prawa i obowiązki stron umowy dzierżawy

Z uwagi na funkcję dzierżawy na dzierżawcy ciąży obowiązek wykonywania swego uprawnienia zgodnie z wymaganiami prawidłowej gospodarki. Nie może jednak zmieniać przeznaczenia przedmiotu dzierżawy bez zgody wydzierżawiającego (art. 696 k.c.).

Ze względu na to, że dzierżawcy przysługuje uprawnienie nie tylko do używania, ale i do pobierania pożytków, jest on zobowiązany do dokonywania wszelkich napraw niezbędnych do zachowania przedmiotu dzierżawy w stanie niepogorszonym (art. 679 k.c.).

Jeżeli dzierżawca używa przedmiotu dzierżawy wbrew zasadom prawidłowej gospodarki, zmienia jego przeznaczenie bez zezwolenia wydzierżawiającego i mimo upomnienia nie przestaje jej używać w taki sposób albo gdy przedmiot dzierżawy zaniedbuje do tego stopnia, że zostaje narażony na utratę lub uszkodzenie, wydzierżawiający może wypowiedzieć dzierżawę bez zachowania terminów wypowiedzenia (art. 667 § 2 w zw. z art. 694 k.c.).

Natomiast dzierżawca nie może – w odróżnieniu od najemcy, gdy przedmiotem najmu nie jest lokal – oddać przedmiotu najmu w poddzierżawę ani do bezpłatnego używania bez zgody wydzierżawiającego (art. 698 § 1 k.c.). Wydzierżawiający powinien bowiem mieć zaufanie do osoby, która korzysta z przedmiotu dzierżawy w znacznie szerszym zakresie niż najemca z przedmiotu najmu. W razie naruszenia tego obowiązku wydzierżawiający może dzierżawę wypowiedzieć bez zachowania terminów wypowiedzenia.

Czynsz dzierżawny – wysokość, forma i terminy płatności

Ze względu na uprawnienie dzierżawcy do pobierania pożytków, czynsz dzierżawy może być ustalony także w ułamkowej części pożytków; np. 1/5 zbioru zboża z wydzierżawionego pola (art. 693 § 2 k.c.).

W braku odpowiednich postanowień umownych lub ustalonych zwyczajów czynsz płatny jest półrocznie, i to z dołu (art. 699 k.c.), ponieważ przyjmuje się, że środki na ten cel dzierżawca uzyskuje z pobranych już pożytków.

Jeżeli czynsz został oznaczony w wysokości stałej, ryzyko nieuzyskania przychodów z przedmiotu dzierżawy ponosi dzierżawca. Zgodnie jednak z art. 700 k.c., jeżeli wskutek okoliczności, za które dzierżawca nie ponosi odpowiedzialności i które nie dotyczą jego osoby (np. powódź czy susza), zwykły przychód z przedmiotu dzierżawy uległ znacznemu zmniejszeniu, dzierżawca może żądać obniżenia czynszu przypadającego za dany okres gospodarczy. Orzeczenie sądu ma w tym przypadku charakter konstytutywny, ponieważ zmienia treść zobowiązania.

Wypowiedzenie umowy dzierżawy

Jeżeli dzierżawca dopuszcza się zwłoki z zapłatą czynszu za co najmniej dwa pełne okresy płatności, a w wypadku, gdy czynsz jest płatny rocznie, jeżeli dopuszcza się zwłoki z zapłatą ponad trzy miesiące, wydzierżawiający może wypowiedzieć dzierżawę bez zachowania terminów wypowiedzenia. Jednakże – podobnie jak wynajmujący lokal – wydzierżawiający powinien uprzedzić o tym dzierżawcę, udzielając mu dodatkowego trzymiesięcznego terminu do zapłaty czynszu (art. 703 k.c.).

Jeśli masz pytania dotyczące umowy dzierżawy, najmu lub innych umów cywilnych – skontaktuj się z naszą kancelarią. Kancelaria OWO Adwokaci służy profesjonalnym doradztwem i reprezentacją – zarówno na etapie negocjacji, jak i przed sądem. Zapraszamy do kontaktu.

phone-handsetcrossmenu
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram